"Jedna szkoła dla armii"

Czytasz archiwalną wersję wątku ""Jedna szkoła dla armii"" z forum pl.misc.militaria



yuras - 29 Gru 2006, 02:44
"...Zapadł wyrok na wojskowe uczelnie - w tym legendarną Szkołę Orląt w
Dęblinie. Kontrowersyjny doradca ministra obrony dąży do utworzenia na ich
gruzach jednego uniwersytetu wojskowego - ujawnia "Rzeczpospolita" w
artykule "Jedna szkoła dla armii". Oprócz WAT i szkoły lotniczej w Dęblinie
przestaną też istnieć pozostałe oficerskie uczelnie - Akademia Obrony
Narodowej w warszawskim Rembertowie, Akademia Marynarki Wojennej w Gdyni
oraz Wyższa Oficerska Szkoła Wojsk Lądowych we Wrocławiu. Minister Sikorski
ma już gotowy projekt ustawy, która utworzy w ich miejsce Uniwersytet Obrony
Narodowej w Warszawie. Skąd ten pomysł? Wojskowi spekulują, że armia będzie
się pozbywać atrakcyjnych gruntów po dotychczasowych szkołach. Minister
Sikorski oficjalnie nie poinformował o swoich planach władz uczelni
wojskowych. Ale wie, że większość profesorów w mundurach sprzeciwia się temu
pomysłowi. Żeby pokazać swoją determinację, odwołał rektora WAT gen.
Bogusława Smólskiego. - Usłyszałem, że mógłbym przeszkadzać w powstawaniu
nowego tworu - mówi " Rz" Smólski. Dlaczego uczelnie mają być
zlikwidowane? - Nie wiem. I zastanawiam się, w jaki sposób marynarze mają
być kształceni w Warszawie - mówi gen. Smólski. - Trudno nie odnieść
wrażenia, że ktoś chce skorzystać na tej operacji..."



Cavek - 29 Gru 2006, 03:15
i caly art z Rzeczpospolitej:

http://www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_061229/kraj/kraj_a_9.html

Likwidacja wszystkich uczelni wojskowych i stworzenie w ich miejsce jednej -
Uniwersytetu Obrony Narodowej. Tak ma wyglądać reforma polskiego wyższego
szkolnictwa wojskowego. Już wywołuje kontrowersje.

"Rzeczpospolita" dotarła do planów reformy prezentowanych pod koniec
listopada na zamkniętym posiedzeniu kierownictwa MON. Ich autorem jest gen.
Andrzej Ameljańczyk, pełnomocnik do spraw reformy szkolnictwa wojskowego.
Z założeń reformy wynika, że po wprowadzeniu w pełni zawodowej armii - co ma
się stać za około trzech lat - będziemy potrzebować blisko 700 oficerów
rocznie. Z pięciu obecnie funkcjonujących uczelni, które kształcą ponad
tysiąc wojskowych studentów, ma powstać jedna - Uniwersytet Obrony
Narodowej. Zlikwidowane zostaną m.in. renomowana Wojskowa Akademia
Techniczna i mająca 80-letnie tradycje dęblińska Szkoła Orląt.

Zmiany są podzielone na kilka etapów. Za dwa lata wojskowi studenci mają się
kształcić na jednej uczelni, jednak jeszcze w kilku kampusach. Do 2012 roku
ma pozostać jedna uczelnia i jeden kampus. Oznacza to, że wszyscy przyszli
oficerowie, także marynarze i lotnicy, będą się szkolić głównie w Warszawie.
Nad morzem i w Dęblinie pozostałyby jedynie niewielkie filie UON.

Z informacji "Rz" wynika, że MON swoich planów nie konsultowało z uczelniami
przeznaczonymi do likwidacji. Co więcej, projektu reformy nie zna nawet
Dowództwo Sił Powietrznych. - Wszystkiego dowiadujemy się tak naprawdę z
plotek - narzekają wojskowi pracujący na uczelniach. Co innego mówi gen.
Andrzej Ameljańczyk: - Konsultujemy się z uczelniami, robię to nawet
osobiście - zapewnia.

Uczelnie protestują przeciwko planowanym zmianom. Najgłośniej WAT - uczelnia
na połączeniu straci wiele ze swojej renomy. WAT ma prawo do nadawania
habilitacji w dziewięciu dziedzinach, a nowa uczelnia będzie się musiała od
początku starać o takie uprawnienia.

Kilkanaście dni temu minister zdymisjonował rektora WAT gen. Bogusława
Smólskiego. Inne poglądy na kwestie szkolnictwa wojskowego doprowadziły
także do konfliktu między ministrem Sikorskim a szefem Sił Powietrznych gen.
Stanisławem Targoszem. Minister chciał odwołania Targosza, sprzeciwił się
jednak prezydent. Wcześniej ofiarą innego spojrzenia na zmiany w armii - w
tym na kwestie reformy szkolnictwa - padł wiceszef resortu obrony gen.
Stanisław Koziej. Musiał odejść pod koniec lipca. - Powinniśmy iść nie w
stronę zmian organizacyjnych, tylko jakości szkolenia - mówi "Rz" generał.

Ameljańczyk to postać kontrowersyjna. Był rektorem WAT przed gen. Smólskim.
Kiedy odszedł z uczelni, opracowano wewnętrzny raport wyliczający kolosalne
nieprawidłowości. "Rzeczpospolita" dotarła do tego raportu. "Większość
zagrożeń wynikających dla Akademii z tego okresu była i jest przedmiotem

spraw sądowych.

Za czasów Ameljańczyka powołano nową jednostkę WAT - Centrum
Usługowo-Produkcyjne. Zajmowało się ono prowadzeniem interesów z wieloma
spółkami i fundacjami, we władzach których zasiadali m.in. pracownicy CUP.
Cytat z raportu: "Działalność CUP WAT była sterowana przez ludzi powiązanych
z wojskowymi służbami specjalnymi". Handlowano wszystkim - od jachtów po

transakcje były fikcyjne. Kiedy WAT odmówiła pokrycia należności, firmy
sprzedały te długi bankowi PKO BP. Według stanu na 24 stycznia 2000 r. WAT
jest winna bankowi ponad 100 mln zł!

- Nie znam treści raportu. Z tego, co słyszę, to jeden wielki bełkot - mówi
"Rz" gen. Ameljańczyk. - Ten dokument został sfabrykowany przez osoby, które
chcą mnie zniszczyć. Opisane w raporcie wydarzenia miały miejsce, jednak
wyglądały inaczej. Wielokrotnie pisałem już wyjaśnienia dla ministra
Sikorskiego. Widać, ma do mnie zaufanie.

Cavek



Antey - 29 Gru 2006, 07:33
 I zastanawiam się, w jaki sposób marynarze mają

być kształceni w Warszawie



Poza pływaniem, wszystko mogą załatwić gdziekolwiek.
A pływanie zrobi sie w jakimś porcie "Wydział Marynarki
Wojennej Filia Gdynia". I tyle.
Niemal pół milionowe LWP miało kilkanaście uczelni wyższych.
Stanowiące 25% tego WP miałoby mieć tyle samo ? A po co ?
Szczególnie, że wojsko i tam ma stawiać na pozyskiwanie specjalistów
z cywila (co jest naiwnością samą w sobie, ale ... ).

Pozdrawiam, Antey



Robert Tomasik - 29 Gru 2006, 11:42

Teraz pozostaje kwestia realizacji projektu w praktyce. Bo równie dobrze może to
wyglądać tak, Że będzie Akademia Wojskowa we Wrocławiu i przykładowo Oddział
Zamiejscowy w Gdyni.
Pozmieniają się pieczątki, poleci kilka stołków generalskich i tak naprawdę nic
się tu nie zmieni, poza tym, że przez jakiś czas będzie większy, niż zazwyczaj
"burdel".

Fakt, faktem, że zbudowanie jednej akademii może być nie tylko trudne, ale wręcz
w dającej się przewidzieć przyszłości niemożliwe. Przecież taka szkoła, to sporo
specjalistycznych pracowni. Wojsko to rzemiosło. radiotelegrafista musi poznać
radiostacje, zaś pancerniak czołgi. Artylerzysta potrzebuje swojego sprzętu, a
lotnik swojego. To wszystko potrzebuje po prostu miejsca. No i nie wyobrażam
sobie faktycznie szkolenia marynarzy we Wrocławiu. Koszty ich delegacji nad
morze szybko przekroczą zyski z tych kilku etatów generalskich.




mic...@alpha.net.pl - 29 Gru 2006, 12:31

Wojsko to rzemiosło. radiotelegrafista musi poznac
radiostacje, zaś pancerniak czołgi. Artylerzysta potrzebuje swojego sprzętu, a
lotnik swojego.



Normalnie, jak politechnika.
Na jednej politechnice mozna ksztalcic na wydziale lotnictwa, elektrotechiniki,
budownictwa, chemii... i tak dalej. Da sie?

To wszystko potrzebuje po prostu miejsca.



Tak zwane "poligony"? :-)

No i nie wyobrażam
sobie faktycznie szkolenia marynarzy we Wrocławiu. Koszty ich delegacji nad
morze szybko przekroczą zyski z tych kilku etatów generalskich.



Ja sobie wyobrazam,
Np. Trzy lata teorii we Wroclawiu rok praktyki nad morzem.

Ale serio, tak na marginesie, to skoro zamyka sie wszystkie
szkoly i organizuje nowa od zera, to na zdrowy rozum taki uniwersytet
ladowo-lotniczo-morski nalezaloby zorganizowac...

Przy jakims nadmorskim lotnisku !
Blisko do ktorejs z baz marynarki i do ktoregos
z ladowych poligonow.

Mi wychodzi chyba Gdynia. Gotowa baza akademicka,
( akademia marynarki ) lotnisko lotnictwa morskiego,
duze miasto a nie "zielony garnizon".
Najblizszy wiekszy poligon ladowki to chyba
artyleryjski w Toruniu.

Michal



Piotr Wyderski - 29 Gru 2006, 14:31

Szczególnie, że wojsko i tam ma stawiać na pozyskiwanie specjalistów
z cywila (co jest naiwnością samą w sobie, ale ... ).



Dlaczego naiwnością? Moim zdaniem to bardzo dobre podejście.
Wojsko nie prowadzi żadnych specyficznych badań naukowych
w wielu dziedzinach wykładanych na swoich uczelniach (informatyka,
telekomunikacja, elektronika itp.), więc siłą rzeczy niepotrzebnie
dubluje funkcje uczelni cywilnych, często reprezentujących wyższy
poziom. Z kolei do spraw związanych z rozwojem uzbrojenia ma
własne instytuty w rodzju WITU, których likwidacji mam nadzieję
nikt nie proponuje. Tymczasem decydując się na specjalistów
z cywila dostaje "gotowych" fachowców, przez co odpada mu
problem z kształceniem i utrzymywaniem swoich studentów.
Może też w nich przebierać, zatrudniając tylko osoby spełniające
określone kryteria, a nie stawać przed problemem zapewnienia
pracy absolwentom swoich uczelni. Druga strona też na tym zyska,
bo przestanie istnieć obowiązek odsłużenia pieniędzy przeznaczonych
na naukę na uczelni wojskowej, więc zamiast "niewolnictwa"
sprawy zatrudnienia będą regulowały mechanizmy rynkowe
-- wojsko będzie miało specjalistów o dokładnie takich
kwalifikacjach, za jakie będzie skłonne zapłacić. Dzięki temu
albo nastąpi jego zapaść, albo będzie musiało walczyć z firmami
cywilnymi o pracowników, znacznie podnosząc ich pensje.

    Pozdrawiam
    Piotr Wyderski



Robert Tomasik - 29 Gru 2006, 14:51

Normalnie, jak politechnika.
Na jednej politechnice mozna ksztalcic na wydziale lotnictwa,
elektrotechiniki,
budownictwa, chemii... i tak dalej. Da sie?



Moim zdaniem nie da się. Zupełnie inna specyfika. Uczelnia wojskowa kształci
praktycznie, zaś politechnika głownie teoretycznie.

| To wszystko potrzebuje po prostu miejsca.

Tak zwane "poligony"? :-)



Eeee! Poligon, to sprawdzian umiejętności. A musisz je gdzieś nabyć. To są
często typowo manualne czynności, które po prostu trzeba opanować i tyle.

| No i nie wyobrażam
| sobie faktycznie szkolenia marynarzy we Wrocławiu. Koszty ich delegacji nad
| morze szybko przekroczą zyski z tych kilku etatów generalskich.

Ja sobie wyobrazam,
Np. Trzy lata teorii we Wroclawiu rok praktyki nad morzem.



No to nic z tego - moim zdaniem - nie wyjdzie. Zanim dojdą do praktyk, to
zapomną teorię. Oczywiście można zrobić system przemienny, czyli modnymi
ostatnio blokami. Załóżmy bloka nawigacja i goście jadą nad morze potrenować.
Ale jaki to ma sens?

Przy jakims nadmorskim lotnisku !
Blisko do ktorejs z baz marynarki i do ktoregos
z ladowych poligonow.



To było by jakieś tam rozwiązanie. tylk niech mnei ktoś oświeci, jaki to ma
sens.



Komarek - 29 Gru 2006, 15:19
Ciekawe ile będzie kosztowac przeniesienie wyspecjalizowanych pracowni i sal
wykładowych np. z Gdyni do Warszawy. Wykładowców też sie raczej nie da
przenieść jednym poleceniem ministra...


mic...@alpha.net.pl - 29 Gru 2006, 16:17

Wykladowcow tez sie raczej nie da
przeniesc jednym poleceniem ministra...



A nie sa oni czasem zolnierzami?
;-)



Komarek - 29 Gru 2006, 16:21

A nie sa oni czasem zolnierzami?



Jeżeli są, to raczej z uprawnieniami emerytalnymi...



Antey - 29 Gru 2006, 16:24

Dlaczego naiwnością?



Bo ideowców z pokolenia na pokolenie mamy coraz mniej,
paszporty drogie nie są, a granice wciąż otwarte.

Moim zdaniem to bardzo dobre podejście.



O ile zadziała. A co do tego mam wątpliwości.
Dobry w założeniu miał być ECTS i trójstopniowe studia.
A już widać, że wielu wypadkach to krok naprzód... z pozycji
nad przepaścią.

Wojsko nie prowadzi żadnych specyficznych badań naukowych
w wielu dziedzinach wykładanych na swoich uczelniach



To prawda.

(informatyka,
telekomunikacja, elektronika itp.), więc siłą rzeczy niepotrzebnie
dubluje funkcje uczelni cywilnych, często reprezentujących wyższy
poziom.



:O) Wojsko nie jest w stanie zapłacić satysfakcjonujących pieniędzy
nielicznym dobrym specjalistom, którzy od pewnego czasu się cenią.
Przeważającą miernotę wojsko będzie musiało w bólach, za cieżkie
pieniądze i z kiepskim rezulatatem szkolić. Poza tym, armia ma strasznie
kiepski wizerunek w mediach, a choć samo szkolenie wojskowe dla
studentów jest wspominane mile, to nie stanowi wystarczającej zachęty
do podjęcia pracy w wojsku na stałe.

Ale weźmy też tematykę radiolokacji : poza WAT zajmuje się tym
praktycznie wyłącznie PW. I moim zdaniem, drastycznej różnicy w
poziomach tam nie będzie...

-- wojsko będzie miało specjalistów o dokładnie takich
kwalifikacjach, za jakie będzie skłonne zapłacić.



Co oznacza, że wojsko się stoczy jeszcze bardziej.
Konkurencyjne zarobki wobec sektora prywatnego oferują
chyba tylko obsadzane z klucza stanowiska w zarządach.

Pozdrawiam, Antey



mic...@alpha.net.pl - 29 Gru 2006, 16:45

| Na jednej politechnice mozna ksztalcic na wydziale lotnictwa,
| elektrotechiniki,
| budownictwa, chemii... i tak dalej. Da sie?

Moim zdaniem nie da się. Zupełnie inna specyfika. Uczelnia wojskowa ksztalci
praktycznie, zaś politechnika głownie teoretycznie.



Czyli tak jak... zawodowka, nie? ;-)

tylko niech mnei ktos oswieci, jaki to ma sens.



Sens?

Rocznie w Polsce potrzeba (rozne liczby slyszalem) okolo 700 do 1000
nowoksztalconych oficerow mlodszych (podporucznikow).
W takiej sytuacji trudniej raczej zrozumiec jaki ma sens utrzymywanie
wielu wyzszych uczelni wojskowych.
Po namysle dochodze do wniosku ze opisany pomysl jest calkiem
niezly: zrobic uczelnie w Warszawie, poniewaz sa tam teraz trzy
najwazniejsze obiekty, tj: Wojskowa Akademia Techniczna
ksztajcaca w zakresie TECHNIKI wojskowej,  wraz z calymi
pracowniami technicznymi, Akademia Obrony Narodowej,
zajmujaca sie ksztalceniem oficerow WYZSZYCH w
zakresie strategii i takichtam (  ;-)  ) oraz po trzecie, nie zapominac,
Centralna Biblioteka Wojskowa, gromadzaca wiekszosc zbiorow
literatury.

Zostawi sie jako FILIE tylko dwie istniejace uczelnie techniczne,
w Deblinie i Gdyni, coby "nie przenosic morza do Warszawy".

Pomysl jest calkiem niezly, poniewaz, powtorze,
TYSIAC ABSOLWENTOW ROCZNIE, to ile kurcze wyzszych
uczelni mialoby ich ksztalcic, toz niezdlugo byloby
wiecej pracownikow tych uczelni niz studentow jest, zwlaszcza,
ze zaczynamy ksztalcic oficerow takiej Ladowki na przyklad
w cyklu jednorocznym, tj. wojskowe studia podyplomowe dla
magistrow kierunkow cywilnych.

Moj znajomy dla przykladu skonczyl WAT w zakresie "eksploatacja
pojazdow kolowych" czy jakostam podobnie. Uwazasz ze jesli
WAT jest w stanie wyksztalcic podporucznika inzyniera specjaliste
od eksploatacji Skotow, BRDMow, Rosomakow i Starow, to
NIE BYLBY w stanie wyksztalcic takiego zwyczajnego dowodcy
plutonu tych Starow czy Rosomakow?

I to samo w zakresie pojazdow gasienicowych?

Za to w druga strone sobie nie wyobrazam, tj przenoszenia
infrastruktury glownej uczelni technicznej - tj WATu w inne
miejsce, np. do Wroclawia.
:-)

Michal Kukula

BTW -  Jakie poligony wojsk ladowych sa w okolicy Wawy?



Robert Tomasik - 29 Gru 2006, 17:30

Czyli tak jak... zawodowka, nie? ;-)



Tak to mniej więcej wygląda.

Zostawi sie jako FILIE tylko dwie istniejace uczelnie techniczne,
w Deblinie i Gdyni, coby "nie przenosic morza do Warszawy".



To ma pewien sens. Ale jak psiałem bez tych filii moim zdanie po prosrtu nie da
się.

Pomysl jest calkiem niezly, poniewaz, powtorze,
TYSIAC ABSOLWENTOW ROCZNIE, to ile kurcze wyzszych
uczelni mialoby ich ksztalcic, toz niezdlugo byloby
wiecej pracownikow tych uczelni niz studentow jest, zwlaszcza,
ze zaczynamy ksztalcic oficerow takiej Ladowki na przyklad
w cyklu jednorocznym, tj. wojskowe studia podyplomowe dla
magistrow kierunkow cywilnych.



1000 absolwentów rocznie, to przy 5 latach studiów daje cirkla 5.000 słuchaczy.
Zakładając optymistycznie, że wszyscy kończą, bo nie wiem jaki jest obecnie
odsetek w tym zakresie. Warszawa ma swoje zalety i wady, jeśli chodzi o
organizacje takiej uczelni. Byłbym raczej za jakąś mniejszą miejscowością, gdzie
znajduje się jakiś tam możliwy do wykorzystania nieużywany obecnie garnizon, ale
na pewno położoną w centrum kraju. Zwłaszcza, jeśli myślimy o podyplomówkach.

Co do ilości pracowników uczelni, to nie wiem, czy komasacja będzie miała jakiś
znaczący wpływ na ich ilość. Na pewno zmniejszy ilość personelu pomocniczego.
Ale wykładowców tyle trzeba ile trzeba. Ilość wykładowców zależy od ilości grup
szkoleniowych razy ilość godzin na szkolenie przez ilość godzin pracy
wykładowcy. Przy komasacji szkół co najwyżej będziemy mieli problem z ich
przemieszczeniem i tyle.

Natomiast taka akademia z całą pewnością generuje poważniejsze problemy, niż
uczelnia techniczna. Musisz mieć przykładowo strzelnicę. I to strzelnicę do
długiej broni. Tego w centrum miasta nie wybudujesz. Jak wybudujesz daleko od
szkoły, to będzie problem z dojazdami. Jak będzie problem z dojazdami, to albo
będą rzadko a intensywnie strzelać (co się musi odbić negatywnie na poziomie
wyszkolenia) albo będą masę czasu na to tracić. Dla takiej super hiper akademii,
to trzeba naprawdę dużej strzelnicy. Nawet zakładając strzelanie raz na tydzień
(a pasowało by pewnie ze dwa przynajmniej w początkowym okresie) to masz 20.000
osób w miesiącu. Założywszy, że strzelamy osiem godzin dziennie razy 20 dni to
wychodzi Ci 160 godzin. Czyli średnio pół minuty na strzelca. Pluton szkolny
cirkla 30 słuchaczy strzela strzelanie mniej więcej dwie godziny na sześciu
osiach (z praktyki), czyli 15 na godzinę na sześciu stanowiskach, czyli na
jednym stanowisku tak około 2,5 strzelca na godzinę, czyli 0,4 godziny na
strzelca - 24 minuty. A zatem potrzebujemy obiektu o cirkla 50 osiach
strzeleckich. I to osiach dla broni długiej. To założymy próbka problemów
logistycznych stojących przed autorami pomysłu.

A tacy saperzy potrzebują jakiegoś sporego placu, coby sobie te swoje petardy
odpalali. Czołgiści potrzebują inny kawałek gruntu, by jeździć tymi maszynami.
Na to wszystko zwalasz jeszcze artylerzystów, którzy choć oczywiście nie
strzelają ostrą amunicją w samej akademii, to jednak kilka eksponatów mieć
muszą, by oficer artylerii po przyjściu do jednostki odróżnił haubicę od armaty,
czy moździerza.

Nie podejmuję się wymieniania potrzeb innych specjalności, ale pewnie każda z
nich kawałek łączki potrzebuje.

Moj znajomy dla przykladu skonczyl WAT w zakresie "eksploatacja
pojazdow kolowych" czy jakostam podobnie. Uwazasz ze jesli
WAT jest w stanie wyksztalcic podporucznika inzyniera specjaliste
od eksploatacji Skotow, BRDMow, Rosomakow i Starow, to
NIE BYLBY w stanie wyksztalcic takiego zwyczajnego dowodcy
plutonu tych Starow czy Rosomakow?



Jednego z całą pewnością tak. Nawet kilku. Ale przy tysiącu zaczynają się
prozaiczne problemy w rodzaju ilości toalet czy natrysków. Wojsko, to nie same
strzelania, biegi i ćwiczenia. To jest sposób na życie.

I to samo w zakresie pojazdow gasienicowych?

Za to w druga strone sobie nie wyobrazam, tj przenoszenia
infrastruktury glownej uczelni technicznej - tj WATu w inne
miejsce, np. do Wroclawia.



Wiesz, ale ja jakoś też. I teraz przyszło mi do głowy miejsce na dyslokację
takiej akademii. Modlin. Budynek zasadniczy twierdzy z zewnątrz wygląda na
pusty. Jest tam jakaś tablica mówiąca o mieszczących się tam archiwach, ale
myślę, że to nie zajmuje wiele powierzchni. W okolicy mamy sporo terenów, gdzie
można by było urządzić to i owo. Warszawa nie daleko, więc WAT-u i Biblioteki
można by było nawet nie ruszać na początku.



Piotr Wyderski - 29 Gru 2006, 18:17

Bo ideowców z pokolenia na pokolenie mamy coraz mniej,



Jest to jeden  głównych powodów, który pozwala mi patrzeć
z nadzieją w przyszłość. :-) Teraz czas na pragmatyków.

O ile zadziała. A co do tego mam wątpliwości.



To jest bardzo prosty system, którego działanie opiera
się na zasadzie "płacisz -- masz". Trudno coś zepsuć.

:O) Wojsko nie jest w stanie zapłacić satysfakcjonujących pieniędzy
nielicznym dobrym specjalistom, którzy od pewnego czasu się cenią.



Tylko jeszcze pytanie, po co wojsku takiej klasy specjaliści
-- odpowiedź wiąże się ściśle z pracami badawczo-rozwojowymi
wojska. A skoro tych wojsko w zakresie np. produkcji
oprogramowania nie prowadzi, to rozrzutnością byłoby
zatrudnianie fachowców z tej branży do np. administrowania
siecią w Iraku. Oni znacznie lepiej sprawdzą się w prywatnych
firmach, których produkty kupi m.in. właśnie wojsko.

Przeważającą miernotę wojsko będzie musiało w bólach, za cieżkie pieniądze
i z kiepskim rezulatatem szkolić.



Niech więc odsieje miernotę, a za zaoszczędzone pieniądze
zatrudni przeciętniaków, którzy co prawda prochu nie wymyślą,
ale swoje zadania będą wykonywać rzetelnie.

Poza tym, armia ma strasznie kiepski wizerunek w mediach



Nie bez przyczyny, więc niech nad nim popracuje.

a choć samo szkolenie wojskowe dla studentów jest wspominane
mile, to nie stanowi wystarczającej zachęty do podjęcia pracy
w wojsku na stałe.



Bo to nie szkolenie ma zachęcać do pracy w wojsku, lecz
perspektywy godnego utrzymania się z pracy dla niego.
Nie mam tu na myśli tylko zarobków, mieszkania służbowe
z możliwością wykupu, wcześniejsza emerytura i robienie
ciekawych rzeczy też ma swoją wartość.

Co oznacza, że wojsko się stoczy jeszcze bardziej.



Albo się opamięta i wyjdzie na prostą. Jeśli jednak wybierze
drugą mozliwość, to trzeba będzie poważnie zapytać
o wywiązywanie się przez nie z zadań, do których zostało
powołane i rozpędzić towarzystwo na cztery wiatry.

Konkurencyjne zarobki wobec sektora prywatnego oferują
chyba tylko obsadzane z klucza stanowiska w zarządach.



W sektorze prywatnym zarobki są _bardzo_ zróżnicowane,
więc wojsko nie musi przeznaczać fortun na podkupywanie
przemysłowi czołowych specjalistów. Wystarczy, że zaoferuje
tyle, by ludzie przeciętni poważnie zastanowili się nad złożeniem
podania o pracę. W przeciwnym razie część tych przeciętnych
znajdzie sobie słabo płatną pracę w przemyśle, część wyjedzie
pracować na zmywaku, a wojsku zostanie właśnie przebieranie
w odpadkach.

    Pozdrawiam
    Piotr Wyderski



Antey - 29 Gru 2006, 19:06

Jest to jeden  głównych powodów, który pozwala mi patrzeć
z nadzieją w przyszłość. :-) Teraz czas na pragmatyków.



Teoretycznie, to pragmatyzm jest jeden. Ale w naszej narodowej
odmianie, to ja już wolę jednak ideowość.

To jest bardzo prosty system, którego działanie opiera
się na zasadzie "płacisz -- masz". Trudno coś zepsuć.



A wojsko nie zapłaci, bo nie będzie miało pieniędzy.
Wyjątkowo, nie z własnej winy.

Tylko jeszcze pytanie, po co wojsku takiej klasy specjaliści



A choćby do szkolenia reszty.

Oni znacznie lepiej sprawdzą się w prywatnych
firmach, których produkty kupi m.in. właśnie wojsko.



Tylko większa interakcja między wojskiem a producentami
by się przydała...

Niech więc odsieje miernotę, a za zaoszczędzone pieniądze
zatrudni przeciętniaków



I tu będzie problem : Moim skromnym zdaniem, przeciętniaków jest coraz
mniej. Z moich obserwacji wynika, że mamy dramatyczne rozwarstwienie.
"Klasa średnia" jest na wymarciu. Owszem, jest to subiektywna opinia.

Nie bez przyczyny, więc niech nad nim popracuje.



Częściowo zgoda, ale wojsko samo do Iraku nie pojechało.
Zostało wysłane. A wiem z pierwszej ręki, jak rodzina reaguje
na sugestię cywila o wyjeździe tego rodzaju :OD

Bo to nie szkolenie ma zachęcać do pracy w wojsku,



...ale mogłoby.

Nie mam tu na myśli tylko zarobków, mieszkania służbowe
z możliwością wykupu, wcześniejsza emerytura i robienie
ciekawych rzeczy też ma swoją wartość.



Oczywiście. Ale przy mieszaniu etatami i liczebnością
(znowu - nie tylko wewnętrzna sprawa) jakie obecnie ma miejsce,
stabilność zatrudnienia nie wygląda wcale dobrze.

Albo się opamięta i wyjdzie na prostą.



Opamiętało się już najwyraźniej. Tylko co z widzenia
właściwej drogi, skoro nie ma jak tam dojść...

Jeśli jednak wybierze
drugą mozliwość, to trzeba będzie poważnie zapytać
o wywiązywanie się przez nie z zadań, do których zostało
powołane



Których to, poza ogólnikami, do dziś nikt nie zna :O|

i rozpędzić towarzystwo na cztery wiatry.



Przewietrzenie by się tam przydało, jak w każdej innej
państwowej instytucji. Ale rozpędzanie to należy zacząć
w zupełnie innym miejscu.

W sektorze prywatnym zarobki są _bardzo_ zróżnicowane,



Nie da się ukryć.

W przeciwnym razie część tych przeciętnych
znajdzie sobie słabo płatną pracę w przemyśle, część wyjedzie
pracować na zmywaku, a wojsku zostanie właśnie przebieranie
w odpadkach.



Problem w tym, że to już się stało.
I o ile pomysł konsolidacji szkolnictwa jest przynajmniej
częściowo racjonalny, o tyle pozyskiwanie specjalistów z cywila
w tej sytuacji będzie moim zdaniem niezwykle trudne.

Pozdrawiam, Antey



Piotr Wyderski - 29 Gru 2006, 19:54

Teoretycznie, to pragmatyzm jest jeden. Ale w naszej
narodowej odmianie, to ja już wolę jednak ideowość.



Wiesz, ale cytując pewien stary skecz Kabaretu Moralnego
Niepokoju, nomen omen o wojsku, to rynek na to "Twoje
<<wolę| to ja p... ignoruję". ;o)  Nie rozmawiamy o jakimś
utopijnym ustroju, lecz o rzeczywistej sytuacji obecnej, więc
jeśli ujawnia ona dramatyczne niedostosowanie wojska do
realiów, to to wojsko ma dwa wyjścia: a) uczynić wszystko,
co w jego mocy, by to zmienić; b) sczeznąć marnie.

To nie jest jedyna instytucja z takimi problemami w Polsce,
ale ma wyjątkowego pecha w tym, że w odróżnieniu od np.
lekarzy czy wykładowców akademickich jej personel nie
ma możliwości dorobienia pracując w zawodzie, a będąc
przy tym instytucją kluczową dla zapewnienia bezpieczeństwa
narodowego, zasługuje na specjalną uwagę rządu.

A wojsko nie zapłaci, bo nie będzie miało pieniędzy.



No to zostanie mu opcja (b). Mówi się trudno i żyje dalej.

| Tylko jeszcze pytanie, po co wojsku takiej klasy specjaliści

A choćby do szkolenia reszty.



Przeznaczenie ich do szkolenia reszty będzie karygodnym
marnowaniem ich talentów. Tutaj w zupełności wystarczy
instruktor o oczko lepszy od kursantów, a jego można
dobrać spośród zdolniejszej części doświadczonych
absolwentów z poprzednich roczników. W końcu kto
ma się lepiej znać na obsłudze np. nowoczesnej stacji
radiolokacyjnej od osoby, która taką stację obsługuje
etatowo? A instruktorów stale doszkalać u jeszcze
lepszych ludzi. Na uczelniach takie perpetuum mobile
działa od bez mała setek lat, czemu w wojsku miałoby
zawieść (przy założeniu, że słuchaczami są osoby z
wyższym wykształceniem zbliżonym do przedmiotu
kursu, a nie "po wojskowemu" wysyłać chemika na
szkolenie z radarów)?

Tylko większa interakcja między wojskiem a producentami
by się przydała...



Producenci sami się ustawią się w kolejce i będą kopać
po kostkach, jeśli im tylko wojsko zaproponuje możliwość
zarobienia godziwych pieniędzy w uczciwym przetargu.

I tu będzie problem : Moim skromnym zdaniem, przeciętniaków jest coraz
mniej.



Hm, a czemu? Te sprawy dobrze opisywała krzywa Gaussa,
a ona maksimum gęstości ma właśnie w okolicach środka...

| Bo to nie szkolenie ma zachęcać do pracy w wojsku,

...ale mogłoby.



W jaki sposób?

Opamiętało się już najwyraźniej. Tylko co z widzenia
właściwej drogi, skoro nie ma jak tam dojść...



Skrajnej biedy tez nie klepie: kupiło sobie transportery
opancerzone, całkiem nowoczesne myśliwce, samoloty
transportowe, jakieś pływadełka sobie remontuje...

Których to, poza ogólnikami, do dziś nikt nie zna :O|



:-

Przewietrzenie by się tam przydało, jak w każdej innej
państwowej instytucji.



I coś tam się istotnie robi, choćby uzaleznianie premii od ocen z WF.

Problem w tym, że to już się stało.



Stało, ale to jest sytuacja odwracalna. Przecież potencjalni
kandydaci do pracy w wojsku nie poumierali, tylko siedzą
sobie w Polsce i okolicach, od czasu do czasu studiując
oferty pracy. Jeśli tylko pojawią się sensowne propozycje,
to i odzew będzie odpowiedni.

I o ile pomysł konsolidacji szkolnictwa jest przynajmniej
częściowo racjonalny, o tyle pozyskiwanie specjalistów z cywila
w tej sytuacji będzie moim zdaniem niezwykle trudne.



A jaka jest alternatywa? Łażenie po wioskach i przymusowe
wcielanie chłopów do armii, jak w "Janosiku"? :o) Tylko tam
się przynajmnie można było wykupić od poboru...

    Pozdrawiam
    Piotr Wyderski



Antey - 30 Gru 2006, 06:53
 to to wojsko ma dwa wyjścia: a) uczynić wszystko,

co w jego mocy, by to zmienić; b) sczeznąć marnie.



Ależ z tym się zgadzam !
Tylko mam dziwnie przeczucie, że wojsko próbuje robić a)
ale i tak skończy się na b). I nie jestem tym zachwycony;
byłbym, gdyby się okazało że się straszliwie mylę.

Przeznaczenie ich do szkolenia reszty będzie karygodnym
marnowaniem ich talentów.



Hm... sam nie wiem.

Hm, a czemu? Te sprawy dobrze opisywała krzywa Gaussa,
a ona maksimum gęstości ma właśnie w okolicach środka...



Przykład: kiedy zaczynałem studia, na 2gim roku większość
stanowili "przeciętniacy" - w miarę uczący się, z jakimś
tam lepszym lub gorszym doświadczeniem, jakimiś tam planami.
Obecnie, na 2gim roku na moim dawnym wydziale są dwie grupy :
1. wyraźnie lepsi niż mój rocznik na 2-gim roku 2. "muły bagienne".
Gatunek pt. przeciętniak może nie wymarł, ale jest powaznie
zagrożony.

Skrajnej biedy tez nie klepie: kupiło sobie transportery
opancerzone, całkiem nowoczesne myśliwce, samoloty
transportowe, jakieś pływadełka sobie remontuje...



I wszystko pięknie stoi sobie w hangarach :O)

 Jeśli tylko pojawią się sensowne propozycje,

to i odzew będzie odpowiedni.




niektórych ogólniakach, była uważana za "gorszą" bo "po tym tylko być
nauczycielem można". Z rzeczywistością to wiele wspólnego nie ma, ale
pokazuje mechanizm : co z tego, że coś jest dobre, jeżeli mało kto o tym
wie.

A jaka jest alternatywa?



Ucywilnienie obecnych uczelni, i być może, zarabianie na nauce.
Zawsze to lepsze niż Wyższa Szkoła Puszczania Baniek z Mydła im
Hetmana Kuciurupki, a za takie też ludzie płacą...
Matematyki, fizyki, miernictwa i czego tam i tak się uczy tak samo.
Skoro cywilni studenci na Harvardzie mogą się uczyć o broni nuklearnej,
dlaczego cywilny student nie miałby się uczyć o radarach, materiałach
wybuchowych...a dla chętnych, tak jak teraz, obozy wakacyjne i dodatkowe
studium wojskowe, ale "od razu". Wojsko będzie miało kontrolę nad
programem, a jednocześnie nie będzie utrzymywać zbyt dużej,
przerośniętej wręcz bazy lokalowej.

Pozdrawiam, Antey



Tomasz Radko - 30 Gru 2006, 07:30

Ucywilnienie obecnych uczelni, i być może, zarabianie na nauce.
Zawsze to lepsze niż Wyższa Szkoła Puszczania Baniek z Mydła im
Hetmana Kuciurupki, a za takie też ludzie płacą...
Matematyki, fizyki, miernictwa i czego tam i tak się uczy tak samo.
Skoro cywilni studenci na Harvardzie mogą się uczyć o broni nuklearnej,
dlaczego cywilny student nie miałby się uczyć o radarach, materiałach
wybuchowych...



To jest ważne. Ułatwia "skalowanie" nakładów na szkolenie oficerów. Tak
na marginesie: nie bardzo wiem, jak jest z potrzebami polskiego wojska,
pojawiła się liczba 700-1000 młodszych oficerów rocznie - toż to ćwierć
legionu! AFAIR wojsko ma liczyć koło 100 000 głów (+/-25%). Ile trwa
przeciętna kariera oficerska? 15 lat? To na jednego oficera przypada
6-10 żołnierzy i podoficerów?

Wracając do skalowalności: "ucywilnienie" uczelni wojskowych ułatwi i
potani zmianę liczby podchorążych - przyjmie się po prsotu mniej lub
więcej cywilbandy, a łączna liczba studentów pozostanie bez zmian.

pzdr

TRad



Michał Grodecki - 30 Gru 2006, 07:49


| Ucywilnienie obecnych uczelni, i być może, zarabianie na nauce.
| Zawsze to lepsze niż Wyższa Szkoła Puszczania Baniek z Mydła im
| Hetmana Kuciurupki, a za takie też ludzie płacą...
| Matematyki, fizyki, miernictwa i czego tam i tak się uczy tak samo.
| Skoro cywilni studenci na Harvardzie mogą się uczyć o broni
| nuklearnej, dlaczego cywilny student nie miałby się uczyć o radarach,
| materiałach wybuchowych...

To jest ważne. Ułatwia "skalowanie" nakładów na szkolenie oficerów. Tak
na marginesie: nie bardzo wiem, jak jest z potrzebami polskiego wojska,
pojawiła się liczba 700-1000 młodszych oficerów rocznie - toż to ćwierć
legionu! AFAIR wojsko ma liczyć koło 100 000 głów (+/-25%). Ile trwa
przeciętna kariera oficerska? 15 lat?



Dłużej. 15 lat to minimum dające jakiekolwiek uprawnienia emerytalne
(45% podstawy ostatniej pensji) więc mało kto ucieka z wojska wcześniej.
Poza oczywiście przypadkami typu stan zdrowia, zwolnienie dyscyplinarne,
złapanie jakiejś super pracy w cywilu - ale tego nie ma dużo.

To na jednego oficera przypada
6-10 żołnierzy i podoficerów?



I co cie tu dziwi? W linii na najniższym szczeblu powinno być dwóch
oficerów w plutonie (dowódca i zastępca) - czyli jeden oficer na 15
szeregowych i podoficerów. Ale im wyżej sięgamy w strukturę
organizacyjną tym bardziej wzrasta potrzebna ilość oficerów a
szeregowych i podoficerów przybywa bardzo mało.
Powyższe wyliczenia były dla piechoty. W broniach technicznych oficerów
trzeba jeszcze więcej w odniesieniu do szeregowych i podoficerów.
Dolicz do tego wszelakie służby nieliniowe gdzie oficerów jest od metra
a szeregowi i podoficerowie są tylko kierowcami, gońcami, kancelistami itp.
Poza tym u nas bardzo często oficer robi robotę którą np. w US Army robi
doświadczony podoficer.
Dolicz jeszcze jednostki skadrowane  - mają prawi komplet oficerów a
podoficerów i szeregowych śladowe ilości, tyle co do wart i konserwcji
sprzętu.
I stąd takie zapotrzebowanie. Zresztą lepiej mieć trochę nadwyżki
oficerów (szeregowych szkoli się dużo szybciej) na wypadek potrzeby
zwiększenia liczebności armii.

Wracając do skalowalności: "ucywilnienie" uczelni wojskowych ułatwi i
potani zmianę liczby podchorążych - przyjmie się po prsotu mniej lub
więcej cywilbandy, a łączna liczba studentów pozostanie bez zmian.



Z grubsza tak - z dokładnością do różnic w programie studiów dla
podchorążych i cywilbandy.



Piotr Wyderski - 30 Gru 2006, 08:28

Dłużej. 15 lat to minimum dające jakiekolwiek uprawnienia emerytalne (45%
podstawy ostatniej pensji) więc mało kto ucieka z wojska wcześniej.



Podobno nie tak znowu mało. Otwarcie rynków pracy na
Zachodzie dało potężny impuls emigracyjny, wysysający
z kraju najbardziej przedsiębiorczych ludzi, przez co teraz
to pracodawcy biegają za wykwalifikowanym pracownikiem.
Coraz bardziej smakowite oferty będą tylko powiększały
tempo odchodzenia z wojska, o ile wojsko nie podejmie
działąń zapobiegawczych.

Z grubsza tak - z dokładnością do różnic w programie studiów dla
podchorążych i cywilbandy.



I właśnie _jedynie_ te różnice mają być uzupełniane na kursach
dla fachowców wziętych z cywila. Po co wojsko ma od podstaw
uczyć kompletnie zielonego człowieka np. chemii lub budowlanki,
skoro może sobie wziąć "gotowego" magistra lub licencjata tejże
chemii i douczyć go np. usuwania skażeń?

    Pozdrawiam
    Piotr Wyderski



Piotr Wyderski - 30 Gru 2006, 08:49

| Przeznaczenie ich do szkolenia reszty będzie karygodnym
| marnowaniem ich talentów.

Hm... sam nie wiem.



Jeśli dany człowiek jest dobrym fachowcem od radarów,
to oczekuję, że jego pracodawca zrobi wszystko, by
zajmował się on wyłącznie ich projektowaniem i szkoleniem
następców, a nie, z czałym szacunkiem, marnował czasu na
instruowanie leszczy, gdzie jakaś stacja radarowa ma
przycisk "power"... Każdej innej dziedziny to dotyczy
w tym samym stopniu.

Obecnie, na 2gim roku na moim dawnym wydziale są dwie grupy :
1. wyraźnie lepsi niż mój rocznik na 2-gim roku 2. "muły bagienne".



W takim razie warto zapytać, jakim cudem muły otrzymują dyplomy... :-/
M.in. tym się właśnie ma różnić uczelnia renomowana, za jaką zawsze
miałem PWr, od Wyższej Szkoły Rzeźby Ludowej i Informatyki.

niektórych ogólniakach, była uważana za "gorszą" bo "po tym tylko być
nauczycielem można".



Szczerze mówiąc bardzo mnie cieszy takie przekonanie, bo odfiltrowuje
znaczny odsetek ludzi głupich ze zbioru kandydatów na te studia. :-)

Skoro cywilni studenci na Harvardzie mogą się uczyć o broni nuklearnej,
dlaczego cywilny student nie miałby się uczyć o radarach, materiałach
wybuchowych...



Nie mam nic przeciw temu.

a dla chętnych, tak jak teraz, obozy wakacyjne



Ja je zaliczam do kategorii zabawy dla hobbystów, a nie do
czynników skłaniających do podjęcia etatowej pracy w wojsku.
Szkoleń specjalistycznych dla absolwentów z cywila też w ten
sposób nie przeprowadzisz.

    Pozdrawiam
    Piotr Wyderski



Tomasz Gumowski - 3 Sty 2007, 14:33


| Szczególnie, że wojsko i tam ma stawiać na pozyskiwanie specjalistów
| z cywila (co jest naiwnością samą w sobie, ale ... ).

Dlaczego naiwnością? Moim zdaniem to bardzo dobre podejście.
Wojsko nie prowadzi żadnych specyficznych badań naukowych
w wielu dziedzinach wykładanych na swoich uczelniach (informatyka,
telekomunikacja, elektronika itp.), więc siłą rzeczy niepotrzebnie



wiesz o czym piszesz??
Przez piec lat na WAT nie przyjmowano podchorazych. W tym roku przyjeto
az 150 w tym na wydzial cybernetyki 7. Zolnierzy zostalo cos ok 200 osob
(z etatu ok 1400 w latach 80-tych). WAT to od ladnych paru lat uczelnia
wlasciwie cywilna. Troche zlomu wojskowego jeszcze zostalo ale jego
wartosc jest niewielka.
WAT i AMW to wlasciwie jedyne szkoly "wojskowe" majace cechy uczelni
wyzszej (w mysl ustawy o szkolnictwie wyzszym). "Renomowany" AON to przy
nich szkolka niedzielna (jesli chodzi np. o liczbe nauczycieli
akademickich z inna specjalnoscia niz nauki wojskowe - czymkolwiek by
one nie byly). Jeszcze gorzej ma sie rzecz ze "Szkola orlat" albo ze
"zmechem".
Najfajniejsze jest jednak to:

http://www.wat.edu.pl/
(ogloszenie o konkursie na stanowisko rektora):)
Radek odwolal komendanta - to sobie senat robi wybory rektora - miodzio

dubluje funkcje uczelni cywilnych, często reprezentujących wyższy
poziom. Z kolei do spraw związanych z rozwojem uzbrojenia ma
własne instytuty w rodzju WITU, których likwidacji mam nadzieję
nikt nie proponuje. Tymczasem decydując się na specjalistów
z cywila dostaje "gotowych" fachowców, przez co odpada mu
problem z kształceniem i utrzymywaniem swoich studentów.
Może też w nich przebierać, zatrudniając tylko osoby spełniające
określone kryteria, a nie stawać przed problemem zapewnienia
pracy absolwentom swoich uczelni. Druga strona też na tym zyska,
bo przestanie istnieć obowiązek odsłużenia pieniędzy przeznaczonych
na naukę na uczelni wojskowej, więc zamiast "niewolnictwa"
sprawy zatrudnienia będą regulowały mechanizmy rynkowe
-- wojsko będzie miało specjalistów o dokładnie takich
kwalifikacjach, za jakie będzie skłonne zapłacić. Dzięki temu
albo nastąpi jego zapaść, albo będzie musiało walczyć z firmami
cywilnymi o pracowników, znacznie podnosząc ich pensje.

   Pozdrawiam
   Piotr Wyderski




Olbrzymie redukcje armii FR , w szczegolnosci lotnictwa
cmentarze żołnierzy wrogich armii - co z nimi robić?
co dały ofiary z żołnierzy 1 i 2 armii WP
Rakiety kosmiczne i satelity w armii
Reformy w rosyjskiej armii
Lekcje strzelania w szkolach
OT Al kaida obalila rzad ? ( link , pol )
Oglądając Czterech pancernych (odcinek 3/21)
dlugie ale ciekawe...
Artykuł na temat możliwej wojny USA-KRLD
Ukraina wyrzuca rosyjska flote czarnomorska , zamyka dla FR baze w Sakach
Chattab jednak zdechl :-)
A-10 i "syndrom bałkański" (długie!!)
Tajny raport podważa teorię Busha
Lotnisko w Bagdadzie pod obstrzalem
Skupisko wiadomości z grup dyskusyjnych || Index
Linki,