|
yuras - 29 Gru 2006, 02:44 "...Zapadł wyrok na wojskowe uczelnie - w tym legendarną Szkołę Orląt w Dęblinie. Kontrowersyjny doradca ministra obrony dąży do utworzenia na ich gruzach jednego uniwersytetu wojskowego - ujawnia "Rzeczpospolita" w artykule "Jedna szkoła dla armii". Oprócz WAT i szkoły lotniczej w Dęblinie przestaną też istnieć pozostałe oficerskie uczelnie - Akademia Obrony Narodowej w warszawskim Rembertowie, Akademia Marynarki Wojennej w Gdyni oraz Wyższa Oficerska Szkoła Wojsk Lądowych we Wrocławiu. Minister Sikorski ma już gotowy projekt ustawy, która utworzy w ich miejsce Uniwersytet Obrony Narodowej w Warszawie. Skąd ten pomysł? Wojskowi spekulują, że armia będzie się pozbywać atrakcyjnych gruntów po dotychczasowych szkołach. Minister Sikorski oficjalnie nie poinformował o swoich planach władz uczelni wojskowych. Ale wie, że większość profesorów w mundurach sprzeciwia się temu pomysłowi. Żeby pokazać swoją determinację, odwołał rektora WAT gen. Bogusława Smólskiego. - Usłyszałem, że mógłbym przeszkadzać w powstawaniu nowego tworu - mówi " Rz" Smólski. Dlaczego uczelnie mają być zlikwidowane? - Nie wiem. I zastanawiam się, w jaki sposób marynarze mają być kształceni w Warszawie - mówi gen. Smólski. - Trudno nie odnieść wrażenia, że ktoś chce skorzystać na tej operacji..." Cavek - 29 Gru 2006, 03:15 i caly art z Rzeczpospolitej: http://www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_061229/kraj/kraj_a_9.html Likwidacja wszystkich uczelni wojskowych i stworzenie w ich miejsce jednej - "Rzeczpospolita" dotarła do planów reformy prezentowanych pod koniec Zmiany są podzielone na kilka etapów. Za dwa lata wojskowi studenci mają się Z informacji "Rz" wynika, że MON swoich planów nie konsultowało z uczelniami Uczelnie protestują przeciwko planowanym zmianom. Najgłośniej WAT - uczelnia Kilkanaście dni temu minister zdymisjonował rektora WAT gen. Bogusława Ameljańczyk to postać kontrowersyjna. Był rektorem WAT przed gen. Smólskim. Za czasów Ameljańczyka powołano nową jednostkę WAT - Centrum - Nie znam treści raportu. Z tego, co słyszę, to jeden wielki bełkot - mówi Cavek Antey - 29 Gru 2006, 07:33 I zastanawiam się, w jaki sposób marynarze mają być kształceni w Warszawie Poza pływaniem, wszystko mogą załatwić gdziekolwiek. A pływanie zrobi sie w jakimś porcie "Wydział Marynarki Wojennej Filia Gdynia". I tyle. Niemal pół milionowe LWP miało kilkanaście uczelni wyższych. Stanowiące 25% tego WP miałoby mieć tyle samo ? A po co ? Szczególnie, że wojsko i tam ma stawiać na pozyskiwanie specjalistów z cywila (co jest naiwnością samą w sobie, ale ... ). Pozdrawiam, Antey Robert Tomasik - 29 Gru 2006, 11:42 Teraz pozostaje kwestia realizacji projektu w praktyce. Bo równie dobrze może to Fakt, faktem, że zbudowanie jednej akademii może być nie tylko trudne, ale wręcz mic...@alpha.net.pl - 29 Gru 2006, 12:31 Wojsko to rzemiosło. radiotelegrafista musi poznac radiostacje, zaś pancerniak czołgi. Artylerzysta potrzebuje swojego sprzętu, a lotnik swojego. Normalnie, jak politechnika. Na jednej politechnice mozna ksztalcic na wydziale lotnictwa, elektrotechiniki, budownictwa, chemii... i tak dalej. Da sie? To wszystko potrzebuje po prostu miejsca. Tak zwane "poligony"? :-) No i nie wyobrażam sobie faktycznie szkolenia marynarzy we Wrocławiu. Koszty ich delegacji nad morze szybko przekroczą zyski z tych kilku etatów generalskich. Ja sobie wyobrazam, Np. Trzy lata teorii we Wroclawiu rok praktyki nad morzem. Ale serio, tak na marginesie, to skoro zamyka sie wszystkie Przy jakims nadmorskim lotnisku ! Mi wychodzi chyba Gdynia. Gotowa baza akademicka, Michal Piotr Wyderski - 29 Gru 2006, 14:31 Szczególnie, że wojsko i tam ma stawiać na pozyskiwanie specjalistów z cywila (co jest naiwnością samą w sobie, ale ... ). Dlaczego naiwnością? Moim zdaniem to bardzo dobre podejście. Wojsko nie prowadzi żadnych specyficznych badań naukowych w wielu dziedzinach wykładanych na swoich uczelniach (informatyka, telekomunikacja, elektronika itp.), więc siłą rzeczy niepotrzebnie dubluje funkcje uczelni cywilnych, często reprezentujących wyższy poziom. Z kolei do spraw związanych z rozwojem uzbrojenia ma własne instytuty w rodzju WITU, których likwidacji mam nadzieję nikt nie proponuje. Tymczasem decydując się na specjalistów z cywila dostaje "gotowych" fachowców, przez co odpada mu problem z kształceniem i utrzymywaniem swoich studentów. Może też w nich przebierać, zatrudniając tylko osoby spełniające określone kryteria, a nie stawać przed problemem zapewnienia pracy absolwentom swoich uczelni. Druga strona też na tym zyska, bo przestanie istnieć obowiązek odsłużenia pieniędzy przeznaczonych na naukę na uczelni wojskowej, więc zamiast "niewolnictwa" sprawy zatrudnienia będą regulowały mechanizmy rynkowe -- wojsko będzie miało specjalistów o dokładnie takich kwalifikacjach, za jakie będzie skłonne zapłacić. Dzięki temu albo nastąpi jego zapaść, albo będzie musiało walczyć z firmami cywilnymi o pracowników, znacznie podnosząc ich pensje. Pozdrawiam Robert Tomasik - 29 Gru 2006, 14:51 Normalnie, jak politechnika. Na jednej politechnice mozna ksztalcic na wydziale lotnictwa, elektrotechiniki, budownictwa, chemii... i tak dalej. Da sie? Moim zdaniem nie da się. Zupełnie inna specyfika. Uczelnia wojskowa kształci praktycznie, zaś politechnika głownie teoretycznie. | To wszystko potrzebuje po prostu miejsca. Tak zwane "poligony"? :-) Eeee! Poligon, to sprawdzian umiejętności. A musisz je gdzieś nabyć. To są często typowo manualne czynności, które po prostu trzeba opanować i tyle. | No i nie wyobrażam Ja sobie wyobrazam, No to nic z tego - moim zdaniem - nie wyjdzie. Zanim dojdą do praktyk, to zapomną teorię. Oczywiście można zrobić system przemienny, czyli modnymi ostatnio blokami. Załóżmy bloka nawigacja i goście jadą nad morze potrenować. Ale jaki to ma sens? Przy jakims nadmorskim lotnisku ! Blisko do ktorejs z baz marynarki i do ktoregos z ladowych poligonow. To było by jakieś tam rozwiązanie. tylk niech mnei ktoś oświeci, jaki to ma sens. Komarek - 29 Gru 2006, 15:19 Ciekawe ile będzie kosztowac przeniesienie wyspecjalizowanych pracowni i sal wykładowych np. z Gdyni do Warszawy. Wykładowców też sie raczej nie da przenieść jednym poleceniem ministra... mic...@alpha.net.pl - 29 Gru 2006, 16:17 Wykladowcow tez sie raczej nie da przeniesc jednym poleceniem ministra... A nie sa oni czasem zolnierzami? ;-) Komarek - 29 Gru 2006, 16:21 A nie sa oni czasem zolnierzami? Jeżeli są, to raczej z uprawnieniami emerytalnymi... Antey - 29 Gru 2006, 16:24 Dlaczego naiwnością? Bo ideowców z pokolenia na pokolenie mamy coraz mniej, paszporty drogie nie są, a granice wciąż otwarte. Moim zdaniem to bardzo dobre podejście. O ile zadziała. A co do tego mam wątpliwości. Dobry w założeniu miał być ECTS i trójstopniowe studia. A już widać, że wielu wypadkach to krok naprzód... z pozycji nad przepaścią. Wojsko nie prowadzi żadnych specyficznych badań naukowych w wielu dziedzinach wykładanych na swoich uczelniach To prawda. (informatyka, telekomunikacja, elektronika itp.), więc siłą rzeczy niepotrzebnie dubluje funkcje uczelni cywilnych, często reprezentujących wyższy poziom. :O) Wojsko nie jest w stanie zapłacić satysfakcjonujących pieniędzy nielicznym dobrym specjalistom, którzy od pewnego czasu się cenią. Przeważającą miernotę wojsko będzie musiało w bólach, za cieżkie pieniądze i z kiepskim rezulatatem szkolić. Poza tym, armia ma strasznie kiepski wizerunek w mediach, a choć samo szkolenie wojskowe dla studentów jest wspominane mile, to nie stanowi wystarczającej zachęty do podjęcia pracy w wojsku na stałe. Ale weźmy też tematykę radiolokacji : poza WAT zajmuje się tym -- wojsko będzie miało specjalistów o dokładnie takich kwalifikacjach, za jakie będzie skłonne zapłacić. Co oznacza, że wojsko się stoczy jeszcze bardziej. Konkurencyjne zarobki wobec sektora prywatnego oferują chyba tylko obsadzane z klucza stanowiska w zarządach. Pozdrawiam, Antey mic...@alpha.net.pl - 29 Gru 2006, 16:45 | Na jednej politechnice mozna ksztalcic na wydziale lotnictwa, | elektrotechiniki, | budownictwa, chemii... i tak dalej. Da sie? Moim zdaniem nie da się. Zupełnie inna specyfika. Uczelnia wojskowa ksztalci Czyli tak jak... zawodowka, nie? ;-) tylko niech mnei ktos oswieci, jaki to ma sens. Sens? Rocznie w Polsce potrzeba (rozne liczby slyszalem) okolo 700 do 1000 Zostawi sie jako FILIE tylko dwie istniejace uczelnie techniczne, Pomysl jest calkiem niezly, poniewaz, powtorze, Moj znajomy dla przykladu skonczyl WAT w zakresie "eksploatacja I to samo w zakresie pojazdow gasienicowych? Za to w druga strone sobie nie wyobrazam, tj przenoszenia Michal Kukula BTW - Jakie poligony wojsk ladowych sa w okolicy Wawy? Robert Tomasik - 29 Gru 2006, 17:30 Czyli tak jak... zawodowka, nie? ;-) Tak to mniej więcej wygląda. Zostawi sie jako FILIE tylko dwie istniejace uczelnie techniczne, w Deblinie i Gdyni, coby "nie przenosic morza do Warszawy". To ma pewien sens. Ale jak psiałem bez tych filii moim zdanie po prosrtu nie da się. Pomysl jest calkiem niezly, poniewaz, powtorze, TYSIAC ABSOLWENTOW ROCZNIE, to ile kurcze wyzszych uczelni mialoby ich ksztalcic, toz niezdlugo byloby wiecej pracownikow tych uczelni niz studentow jest, zwlaszcza, ze zaczynamy ksztalcic oficerow takiej Ladowki na przyklad w cyklu jednorocznym, tj. wojskowe studia podyplomowe dla magistrow kierunkow cywilnych. 1000 absolwentów rocznie, to przy 5 latach studiów daje cirkla 5.000 słuchaczy. Zakładając optymistycznie, że wszyscy kończą, bo nie wiem jaki jest obecnie odsetek w tym zakresie. Warszawa ma swoje zalety i wady, jeśli chodzi o organizacje takiej uczelni. Byłbym raczej za jakąś mniejszą miejscowością, gdzie znajduje się jakiś tam możliwy do wykorzystania nieużywany obecnie garnizon, ale na pewno położoną w centrum kraju. Zwłaszcza, jeśli myślimy o podyplomówkach. Co do ilości pracowników uczelni, to nie wiem, czy komasacja będzie miała jakiś Natomiast taka akademia z całą pewnością generuje poważniejsze problemy, niż A tacy saperzy potrzebują jakiegoś sporego placu, coby sobie te swoje petardy Nie podejmuję się wymieniania potrzeb innych specjalności, ale pewnie każda z Moj znajomy dla przykladu skonczyl WAT w zakresie "eksploatacja Jednego z całą pewnością tak. Nawet kilku. Ale przy tysiącu zaczynają się prozaiczne problemy w rodzaju ilości toalet czy natrysków. Wojsko, to nie same strzelania, biegi i ćwiczenia. To jest sposób na życie. I to samo w zakresie pojazdow gasienicowych? Za to w druga strone sobie nie wyobrazam, tj przenoszenia Wiesz, ale ja jakoś też. I teraz przyszło mi do głowy miejsce na dyslokację takiej akademii. Modlin. Budynek zasadniczy twierdzy z zewnątrz wygląda na pusty. Jest tam jakaś tablica mówiąca o mieszczących się tam archiwach, ale myślę, że to nie zajmuje wiele powierzchni. W okolicy mamy sporo terenów, gdzie można by było urządzić to i owo. Warszawa nie daleko, więc WAT-u i Biblioteki można by było nawet nie ruszać na początku. Piotr Wyderski - 29 Gru 2006, 18:17 Bo ideowców z pokolenia na pokolenie mamy coraz mniej, Jest to jeden głównych powodów, który pozwala mi patrzeć z nadzieją w przyszłość. :-) Teraz czas na pragmatyków. O ile zadziała. A co do tego mam wątpliwości. To jest bardzo prosty system, którego działanie opiera się na zasadzie "płacisz -- masz". Trudno coś zepsuć. :O) Wojsko nie jest w stanie zapłacić satysfakcjonujących pieniędzy nielicznym dobrym specjalistom, którzy od pewnego czasu się cenią. Tylko jeszcze pytanie, po co wojsku takiej klasy specjaliści -- odpowiedź wiąże się ściśle z pracami badawczo-rozwojowymi wojska. A skoro tych wojsko w zakresie np. produkcji oprogramowania nie prowadzi, to rozrzutnością byłoby zatrudnianie fachowców z tej branży do np. administrowania siecią w Iraku. Oni znacznie lepiej sprawdzą się w prywatnych firmach, których produkty kupi m.in. właśnie wojsko. Przeważającą miernotę wojsko będzie musiało w bólach, za cieżkie pieniądze i z kiepskim rezulatatem szkolić. Niech więc odsieje miernotę, a za zaoszczędzone pieniądze zatrudni przeciętniaków, którzy co prawda prochu nie wymyślą, ale swoje zadania będą wykonywać rzetelnie. Poza tym, armia ma strasznie kiepski wizerunek w mediach Nie bez przyczyny, więc niech nad nim popracuje. a choć samo szkolenie wojskowe dla studentów jest wspominane mile, to nie stanowi wystarczającej zachęty do podjęcia pracy w wojsku na stałe. Bo to nie szkolenie ma zachęcać do pracy w wojsku, lecz perspektywy godnego utrzymania się z pracy dla niego. Nie mam tu na myśli tylko zarobków, mieszkania służbowe z możliwością wykupu, wcześniejsza emerytura i robienie ciekawych rzeczy też ma swoją wartość. Co oznacza, że wojsko się stoczy jeszcze bardziej. Albo się opamięta i wyjdzie na prostą. Jeśli jednak wybierze drugą mozliwość, to trzeba będzie poważnie zapytać o wywiązywanie się przez nie z zadań, do których zostało powołane i rozpędzić towarzystwo na cztery wiatry. Konkurencyjne zarobki wobec sektora prywatnego oferują chyba tylko obsadzane z klucza stanowiska w zarządach. W sektorze prywatnym zarobki są _bardzo_ zróżnicowane, więc wojsko nie musi przeznaczać fortun na podkupywanie przemysłowi czołowych specjalistów. Wystarczy, że zaoferuje tyle, by ludzie przeciętni poważnie zastanowili się nad złożeniem podania o pracę. W przeciwnym razie część tych przeciętnych znajdzie sobie słabo płatną pracę w przemyśle, część wyjedzie pracować na zmywaku, a wojsku zostanie właśnie przebieranie w odpadkach. Pozdrawiam Antey - 29 Gru 2006, 19:06 Jest to jeden głównych powodów, który pozwala mi patrzeć z nadzieją w przyszłość. :-) Teraz czas na pragmatyków. Teoretycznie, to pragmatyzm jest jeden. Ale w naszej narodowej odmianie, to ja już wolę jednak ideowość. To jest bardzo prosty system, którego działanie opiera się na zasadzie "płacisz -- masz". Trudno coś zepsuć. A wojsko nie zapłaci, bo nie będzie miało pieniędzy. Wyjątkowo, nie z własnej winy. Tylko jeszcze pytanie, po co wojsku takiej klasy specjaliści A choćby do szkolenia reszty. Oni znacznie lepiej sprawdzą się w prywatnych firmach, których produkty kupi m.in. właśnie wojsko. Tylko większa interakcja między wojskiem a producentami by się przydała... Niech więc odsieje miernotę, a za zaoszczędzone pieniądze zatrudni przeciętniaków I tu będzie problem : Moim skromnym zdaniem, przeciętniaków jest coraz mniej. Z moich obserwacji wynika, że mamy dramatyczne rozwarstwienie. "Klasa średnia" jest na wymarciu. Owszem, jest to subiektywna opinia. Nie bez przyczyny, więc niech nad nim popracuje. Częściowo zgoda, ale wojsko samo do Iraku nie pojechało. Zostało wysłane. A wiem z pierwszej ręki, jak rodzina reaguje na sugestię cywila o wyjeździe tego rodzaju :OD Bo to nie szkolenie ma zachęcać do pracy w wojsku, ...ale mogłoby. Nie mam tu na myśli tylko zarobków, mieszkania służbowe z możliwością wykupu, wcześniejsza emerytura i robienie ciekawych rzeczy też ma swoją wartość. Oczywiście. Ale przy mieszaniu etatami i liczebnością (znowu - nie tylko wewnętrzna sprawa) jakie obecnie ma miejsce, stabilność zatrudnienia nie wygląda wcale dobrze. Albo się opamięta i wyjdzie na prostą. Opamiętało się już najwyraźniej. Tylko co z widzenia właściwej drogi, skoro nie ma jak tam dojść... Jeśli jednak wybierze drugą mozliwość, to trzeba będzie poważnie zapytać o wywiązywanie się przez nie z zadań, do których zostało powołane Których to, poza ogólnikami, do dziś nikt nie zna :O| i rozpędzić towarzystwo na cztery wiatry. Przewietrzenie by się tam przydało, jak w każdej innej państwowej instytucji. Ale rozpędzanie to należy zacząć w zupełnie innym miejscu. W sektorze prywatnym zarobki są _bardzo_ zróżnicowane, Nie da się ukryć. W przeciwnym razie część tych przeciętnych znajdzie sobie słabo płatną pracę w przemyśle, część wyjedzie pracować na zmywaku, a wojsku zostanie właśnie przebieranie w odpadkach. Problem w tym, że to już się stało. I o ile pomysł konsolidacji szkolnictwa jest przynajmniej częściowo racjonalny, o tyle pozyskiwanie specjalistów z cywila w tej sytuacji będzie moim zdaniem niezwykle trudne. Pozdrawiam, Antey Piotr Wyderski - 29 Gru 2006, 19:54 Teoretycznie, to pragmatyzm jest jeden. Ale w naszej narodowej odmianie, to ja już wolę jednak ideowość. Wiesz, ale cytując pewien stary skecz Kabaretu Moralnego Niepokoju, nomen omen o wojsku, to rynek na to "Twoje <<wolę| to ja p... ignoruję". ;o) Nie rozmawiamy o jakimś utopijnym ustroju, lecz o rzeczywistej sytuacji obecnej, więc jeśli ujawnia ona dramatyczne niedostosowanie wojska do realiów, to to wojsko ma dwa wyjścia: a) uczynić wszystko, co w jego mocy, by to zmienić; b) sczeznąć marnie. To nie jest jedyna instytucja z takimi problemami w Polsce, A wojsko nie zapłaci, bo nie będzie miało pieniędzy. No to zostanie mu opcja (b). Mówi się trudno i żyje dalej. | Tylko jeszcze pytanie, po co wojsku takiej klasy specjaliści A choćby do szkolenia reszty. Przeznaczenie ich do szkolenia reszty będzie karygodnym marnowaniem ich talentów. Tutaj w zupełności wystarczy instruktor o oczko lepszy od kursantów, a jego można dobrać spośród zdolniejszej części doświadczonych absolwentów z poprzednich roczników. W końcu kto ma się lepiej znać na obsłudze np. nowoczesnej stacji radiolokacyjnej od osoby, która taką stację obsługuje etatowo? A instruktorów stale doszkalać u jeszcze lepszych ludzi. Na uczelniach takie perpetuum mobile działa od bez mała setek lat, czemu w wojsku miałoby zawieść (przy założeniu, że słuchaczami są osoby z wyższym wykształceniem zbliżonym do przedmiotu kursu, a nie "po wojskowemu" wysyłać chemika na szkolenie z radarów)? Tylko większa interakcja między wojskiem a producentami by się przydała... Producenci sami się ustawią się w kolejce i będą kopać po kostkach, jeśli im tylko wojsko zaproponuje możliwość zarobienia godziwych pieniędzy w uczciwym przetargu. I tu będzie problem : Moim skromnym zdaniem, przeciętniaków jest coraz mniej. Hm, a czemu? Te sprawy dobrze opisywała krzywa Gaussa, a ona maksimum gęstości ma właśnie w okolicach środka... | Bo to nie szkolenie ma zachęcać do pracy w wojsku, ...ale mogłoby. W jaki sposób? Opamiętało się już najwyraźniej. Tylko co z widzenia właściwej drogi, skoro nie ma jak tam dojść... Skrajnej biedy tez nie klepie: kupiło sobie transportery opancerzone, całkiem nowoczesne myśliwce, samoloty transportowe, jakieś pływadełka sobie remontuje... Których to, poza ogólnikami, do dziś nikt nie zna :O| :- Przewietrzenie by się tam przydało, jak w każdej innej państwowej instytucji. I coś tam się istotnie robi, choćby uzaleznianie premii od ocen z WF. Problem w tym, że to już się stało. Stało, ale to jest sytuacja odwracalna. Przecież potencjalni kandydaci do pracy w wojsku nie poumierali, tylko siedzą sobie w Polsce i okolicach, od czasu do czasu studiując oferty pracy. Jeśli tylko pojawią się sensowne propozycje, to i odzew będzie odpowiedni. I o ile pomysł konsolidacji szkolnictwa jest przynajmniej częściowo racjonalny, o tyle pozyskiwanie specjalistów z cywila w tej sytuacji będzie moim zdaniem niezwykle trudne. A jaka jest alternatywa? Łażenie po wioskach i przymusowe wcielanie chłopów do armii, jak w "Janosiku"? :o) Tylko tam się przynajmnie można było wykupić od poboru... Pozdrawiam Antey - 30 Gru 2006, 06:53 to to wojsko ma dwa wyjścia: a) uczynić wszystko, co w jego mocy, by to zmienić; b) sczeznąć marnie. Ależ z tym się zgadzam ! Tylko mam dziwnie przeczucie, że wojsko próbuje robić a) ale i tak skończy się na b). I nie jestem tym zachwycony; byłbym, gdyby się okazało że się straszliwie mylę. Przeznaczenie ich do szkolenia reszty będzie karygodnym marnowaniem ich talentów. Hm... sam nie wiem. Hm, a czemu? Te sprawy dobrze opisywała krzywa Gaussa, a ona maksimum gęstości ma właśnie w okolicach środka... Przykład: kiedy zaczynałem studia, na 2gim roku większość stanowili "przeciętniacy" - w miarę uczący się, z jakimś tam lepszym lub gorszym doświadczeniem, jakimiś tam planami. Obecnie, na 2gim roku na moim dawnym wydziale są dwie grupy : 1. wyraźnie lepsi niż mój rocznik na 2-gim roku 2. "muły bagienne". Gatunek pt. przeciętniak może nie wymarł, ale jest powaznie zagrożony. Skrajnej biedy tez nie klepie: kupiło sobie transportery opancerzone, całkiem nowoczesne myśliwce, samoloty transportowe, jakieś pływadełka sobie remontuje... I wszystko pięknie stoi sobie w hangarach :O) Jeśli tylko pojawią się sensowne propozycje, to i odzew będzie odpowiedni. niektórych ogólniakach, była uważana za "gorszą" bo "po tym tylko być nauczycielem można". Z rzeczywistością to wiele wspólnego nie ma, ale pokazuje mechanizm : co z tego, że coś jest dobre, jeżeli mało kto o tym wie. A jaka jest alternatywa? Ucywilnienie obecnych uczelni, i być może, zarabianie na nauce. Zawsze to lepsze niż Wyższa Szkoła Puszczania Baniek z Mydła im Hetmana Kuciurupki, a za takie też ludzie płacą... Matematyki, fizyki, miernictwa i czego tam i tak się uczy tak samo. Skoro cywilni studenci na Harvardzie mogą się uczyć o broni nuklearnej, dlaczego cywilny student nie miałby się uczyć o radarach, materiałach wybuchowych...a dla chętnych, tak jak teraz, obozy wakacyjne i dodatkowe studium wojskowe, ale "od razu". Wojsko będzie miało kontrolę nad programem, a jednocześnie nie będzie utrzymywać zbyt dużej, przerośniętej wręcz bazy lokalowej. Pozdrawiam, Antey Tomasz Radko - 30 Gru 2006, 07:30 Ucywilnienie obecnych uczelni, i być może, zarabianie na nauce. Zawsze to lepsze niż Wyższa Szkoła Puszczania Baniek z Mydła im Hetmana Kuciurupki, a za takie też ludzie płacą... Matematyki, fizyki, miernictwa i czego tam i tak się uczy tak samo. Skoro cywilni studenci na Harvardzie mogą się uczyć o broni nuklearnej, dlaczego cywilny student nie miałby się uczyć o radarach, materiałach wybuchowych... To jest ważne. Ułatwia "skalowanie" nakładów na szkolenie oficerów. Tak na marginesie: nie bardzo wiem, jak jest z potrzebami polskiego wojska, pojawiła się liczba 700-1000 młodszych oficerów rocznie - toż to ćwierć legionu! AFAIR wojsko ma liczyć koło 100 000 głów (+/-25%). Ile trwa przeciętna kariera oficerska? 15 lat? To na jednego oficera przypada 6-10 żołnierzy i podoficerów? Wracając do skalowalności: "ucywilnienie" uczelni wojskowych ułatwi i pzdr TRad Michał Grodecki - 30 Gru 2006, 07:49 | Ucywilnienie obecnych uczelni, i być może, zarabianie na nauce. To jest ważne. Ułatwia "skalowanie" nakładów na szkolenie oficerów. Tak Dłużej. 15 lat to minimum dające jakiekolwiek uprawnienia emerytalne (45% podstawy ostatniej pensji) więc mało kto ucieka z wojska wcześniej. Poza oczywiście przypadkami typu stan zdrowia, zwolnienie dyscyplinarne, złapanie jakiejś super pracy w cywilu - ale tego nie ma dużo. To na jednego oficera przypada 6-10 żołnierzy i podoficerów? I co cie tu dziwi? W linii na najniższym szczeblu powinno być dwóch oficerów w plutonie (dowódca i zastępca) - czyli jeden oficer na 15 szeregowych i podoficerów. Ale im wyżej sięgamy w strukturę organizacyjną tym bardziej wzrasta potrzebna ilość oficerów a szeregowych i podoficerów przybywa bardzo mało. Powyższe wyliczenia były dla piechoty. W broniach technicznych oficerów trzeba jeszcze więcej w odniesieniu do szeregowych i podoficerów. Dolicz do tego wszelakie służby nieliniowe gdzie oficerów jest od metra a szeregowi i podoficerowie są tylko kierowcami, gońcami, kancelistami itp. Poza tym u nas bardzo często oficer robi robotę którą np. w US Army robi doświadczony podoficer. Dolicz jeszcze jednostki skadrowane - mają prawi komplet oficerów a podoficerów i szeregowych śladowe ilości, tyle co do wart i konserwcji sprzętu. I stąd takie zapotrzebowanie. Zresztą lepiej mieć trochę nadwyżki oficerów (szeregowych szkoli się dużo szybciej) na wypadek potrzeby zwiększenia liczebności armii. Wracając do skalowalności: "ucywilnienie" uczelni wojskowych ułatwi i potani zmianę liczby podchorążych - przyjmie się po prsotu mniej lub więcej cywilbandy, a łączna liczba studentów pozostanie bez zmian. Z grubsza tak - z dokładnością do różnic w programie studiów dla podchorążych i cywilbandy. Piotr Wyderski - 30 Gru 2006, 08:28 Dłużej. 15 lat to minimum dające jakiekolwiek uprawnienia emerytalne (45% podstawy ostatniej pensji) więc mało kto ucieka z wojska wcześniej. Podobno nie tak znowu mało. Otwarcie rynków pracy na Zachodzie dało potężny impuls emigracyjny, wysysający z kraju najbardziej przedsiębiorczych ludzi, przez co teraz to pracodawcy biegają za wykwalifikowanym pracownikiem. Coraz bardziej smakowite oferty będą tylko powiększały tempo odchodzenia z wojska, o ile wojsko nie podejmie działąń zapobiegawczych. Z grubsza tak - z dokładnością do różnic w programie studiów dla podchorążych i cywilbandy. I właśnie _jedynie_ te różnice mają być uzupełniane na kursach dla fachowców wziętych z cywila. Po co wojsko ma od podstaw uczyć kompletnie zielonego człowieka np. chemii lub budowlanki, skoro może sobie wziąć "gotowego" magistra lub licencjata tejże chemii i douczyć go np. usuwania skażeń? Pozdrawiam Piotr Wyderski - 30 Gru 2006, 08:49 | Przeznaczenie ich do szkolenia reszty będzie karygodnym | marnowaniem ich talentów. Hm... sam nie wiem. Jeśli dany człowiek jest dobrym fachowcem od radarów, to oczekuję, że jego pracodawca zrobi wszystko, by zajmował się on wyłącznie ich projektowaniem i szkoleniem następców, a nie, z czałym szacunkiem, marnował czasu na instruowanie leszczy, gdzie jakaś stacja radarowa ma przycisk "power"... Każdej innej dziedziny to dotyczy w tym samym stopniu. Obecnie, na 2gim roku na moim dawnym wydziale są dwie grupy : 1. wyraźnie lepsi niż mój rocznik na 2-gim roku 2. "muły bagienne". W takim razie warto zapytać, jakim cudem muły otrzymują dyplomy... :-/ M.in. tym się właśnie ma różnić uczelnia renomowana, za jaką zawsze miałem PWr, od Wyższej Szkoły Rzeźby Ludowej i Informatyki. niektórych ogólniakach, była uważana za "gorszą" bo "po tym tylko być nauczycielem można". Szczerze mówiąc bardzo mnie cieszy takie przekonanie, bo odfiltrowuje znaczny odsetek ludzi głupich ze zbioru kandydatów na te studia. :-) Skoro cywilni studenci na Harvardzie mogą się uczyć o broni nuklearnej, dlaczego cywilny student nie miałby się uczyć o radarach, materiałach wybuchowych... Nie mam nic przeciw temu. a dla chętnych, tak jak teraz, obozy wakacyjne Ja je zaliczam do kategorii zabawy dla hobbystów, a nie do czynników skłaniających do podjęcia etatowej pracy w wojsku. Szkoleń specjalistycznych dla absolwentów z cywila też w ten sposób nie przeprowadzisz. Pozdrawiam Tomasz Gumowski - 3 Sty 2007, 14:33 | Szczególnie, że wojsko i tam ma stawiać na pozyskiwanie specjalistów Dlaczego naiwnością? Moim zdaniem to bardzo dobre podejście. wiesz o czym piszesz?? Przez piec lat na WAT nie przyjmowano podchorazych. W tym roku przyjeto az 150 w tym na wydzial cybernetyki 7. Zolnierzy zostalo cos ok 200 osob (z etatu ok 1400 w latach 80-tych). WAT to od ladnych paru lat uczelnia wlasciwie cywilna. Troche zlomu wojskowego jeszcze zostalo ale jego wartosc jest niewielka. WAT i AMW to wlasciwie jedyne szkoly "wojskowe" majace cechy uczelni wyzszej (w mysl ustawy o szkolnictwie wyzszym). "Renomowany" AON to przy nich szkolka niedzielna (jesli chodzi np. o liczbe nauczycieli akademickich z inna specjalnoscia niz nauki wojskowe - czymkolwiek by one nie byly). Jeszcze gorzej ma sie rzecz ze "Szkola orlat" albo ze "zmechem". Najfajniejsze jest jednak to: http://www.wat.edu.pl/ dubluje funkcje uczelni cywilnych, często reprezentujących wyższy poziom. Z kolei do spraw związanych z rozwojem uzbrojenia ma własne instytuty w rodzju WITU, których likwidacji mam nadzieję nikt nie proponuje. Tymczasem decydując się na specjalistów z cywila dostaje "gotowych" fachowców, przez co odpada mu problem z kształceniem i utrzymywaniem swoich studentów. Może też w nich przebierać, zatrudniając tylko osoby spełniające określone kryteria, a nie stawać przed problemem zapewnienia pracy absolwentom swoich uczelni. Druga strona też na tym zyska, bo przestanie istnieć obowiązek odsłużenia pieniędzy przeznaczonych na naukę na uczelni wojskowej, więc zamiast "niewolnictwa" sprawy zatrudnienia będą regulowały mechanizmy rynkowe -- wojsko będzie miało specjalistów o dokładnie takich kwalifikacjach, za jakie będzie skłonne zapłacić. Dzięki temu albo nastąpi jego zapaść, albo będzie musiało walczyć z firmami cywilnymi o pracowników, znacznie podnosząc ich pensje. Pozdrawiam Olbrzymie redukcje armii FR , w szczegolnosci lotnictwa cmentarze żołnierzy wrogich armii - co z nimi robić? co dały ofiary z żołnierzy 1 i 2 armii WP Rakiety kosmiczne i satelity w armii Reformy w rosyjskiej armii Lekcje strzelania w szkolach OT Al kaida obalila rzad ? ( link , pol ) Oglądając Czterech pancernych (odcinek 3/21) dlugie ale ciekawe... Artykuł na temat możliwej wojny USA-KRLD Ukraina wyrzuca rosyjska flote czarnomorska , zamyka dla FR baze w Sakach Chattab jednak zdechl :-) A-10 i "syndrom bałkański" (długie!!) Tajny raport podważa teorię Busha Lotnisko w Bagdadzie pod obstrzalem Skupisko wiadomości z grup dyskusyjnych || Index Linki, |