Bushek, klamczuszek

Czytasz archiwalną wersję wątku "Bushek, klamczuszek" z forum pl.misc.militaria



Andreas - 31 Maj 2004, 14:38
Jak sie nazywa ten iracki naukowiec, ktory uciekl od Saddama do CIA bo
wiecej placilo, a teraz CIA wyprodukowalo newsa, ze ich zwodzil i ze
jest to prowodyr inwazji na Irak, bo przechwalal sie, ze Saddamowi
narobil bombek, i ze dla niego zrobic bombe to jak splunac :D

Ciekawe ile jeszcze wody musi w rzece uplynac, zanim niektorzy otworza
oczy na to, jakim krajem naprawde jest USA. Nie dosc, ze nie licza sie z
nikim i z niczym, to jeszcze obywateli maja tam tak swiatlych, ze
produkcja takich newsow rzeczywiscie ma sens, tumany to uslysza i
zaglosuja na Busha. A jezeli jeszcze, tak jak podczas poprzedniej
kampanii, zastosuje podprogowe przekazy w stylu napisow "RATS"
pokazywanych podczas newsow z Iraku, to cala ta amerykanska dzicz jak
zombie pojdzie z czym pod reka podzynac gardla Irakijczykom, czy komu
tylko :D

Tak trzymac! i koniecznie z USA!!!

Andrzej




Micha Buslik - 31 Maj 2004, 14:39

Jak sie nazywa ten iracki naukowiec, ktory uciekl od Saddama do CIA bo
wiecej placilo, a teraz CIA wyprodukowalo newsa, ze ich zwodzil i ze
jest to prowodyr inwazji na Irak, bo przechwalal sie, ze Saddamowi



ten od rurek ?
nie pamietam


Andreas - 31 Maj 2004, 14:42


| Jak sie nazywa ten iracki naukowiec, ktory uciekl od Saddama do CIA bo
| wiecej placilo, a teraz CIA wyprodukowalo newsa, ze ich zwodzil i ze
| jest to prowodyr inwazji na Irak, bo przechwalal sie, ze Saddamowi

ten od rurek ?
nie pamietam



A czemu od rurek?



Micha Buslik - 31 Maj 2004, 14:42

A czemu od rurek?



a to nie byl ten co to twierdzil ze saddam jakies "rurki" ( prety znaczy
sie ) szmugluje do produkcji bomki i juz ich tyle ma ze ho ho



Andreas - 31 Maj 2004, 14:46


| A czemu od rurek?

a to nie byl ten co to twierdzil ze saddam jakies "rurki" ( prety znaczy
sie ) szmugluje do produkcji bomki i juz ich tyle ma ze ho ho



Widocznie tak bylo, z latarka w dupie jeszcze nikt nie klamal.



Micha Buslik - 31 Maj 2004, 14:46

Widocznie tak bylo, z latarka w dupie jeszcze nikt nie klamal.



to w waszyngtonie tez torturowali ?


Andreas - 31 Maj 2004, 14:50


| Widocznie tak bylo, z latarka w dupie jeszcze nikt nie klamal.

to w waszyngtonie tez torturowali ?



Mawiaja, ze to podobno zadna tortura :DDD



Kempes - 1 Cze 2004, 02:04

a to nie byl ten co to twierdzil ze saddam jakies "rurki" ( prety znaczy
sie ) szmugluje do produkcji bomki i juz ich tyle ma ze ho ho



Chyba za takie wlasnie rurki to siedzi juz dwoch gosci co to je chcieli
sprzedac do Korei Polnocnej.

Pozdrowionka
    Kempes



Micha Buslik - 1 Cze 2004, 02:06

Chyba za takie wlasnie rurki to siedzi juz dwoch gosci co to je
chcieli sprzedac do Korei Polnocnej.



i co z tego ?


Jasiek - 1 Cze 2004, 02:19

| Chyba za takie wlasnie rurki to siedzi juz dwoch gosci co to je
| chcieli sprzedac do Korei Polnocnej.

i co z tego ?



mniej wiecej tyle samo co z calego twojego watku o zombie i latarkach :)



Kempes - 1 Cze 2004, 02:27

i co z tego ?



No jak to co?! Ano to ze :
1. ktos takie preciki mial i sprzedawal (wiec obrot takimi precikami i ich
zakup na czarnym rynku jest mozliwy)
2. naukowiec majac odpowiednia wiedze mogl wpsac na pomysl oklamania
hamerykanow w celu otrzymania za takie informacje wstretnych dolarkow
3. chyba tylko nie do konca ten naukowiec przewidzial jak to sie skonczy
To moje dywagacje... a prawde zna tylko... no wlasnie kto? Nie znajac prawdy
pisanie o takiej informacji, ze jest klamstwem jest manipulacja bo skoro sie
pisze, ze to nieprawda trzeba miec na to dowody, a tych nie przedstawiono
:-/

Pozdrowionka
    Kempes



lekomin inc - 1 Cze 2004, 02:38

tumany to uslysza i
zaglosuja na Busha.



przypominam po raz nty ze glownym haslem kampanii Kerrego jest lepsze
prowadzenie wojny. czytaj: "zginie mniej naszych a wiecej ich".. branie
kerrego za oliwna galazke swiadczy o calkowitym niezrozumieniu realiow
hamerykanskiej polityki..
pozdrowka
lekomin inc



Mak Sym - 1 Cze 2004, 04:36

(...)

Tak mi się skojarzyło a'propos podjętego tematu:

"Dwie twarze Rumsfelda

http://www.naszdziennik.pl

2003_05_16

Minister obrony USA pracował w firmie, która sprzedała Korei Północnej
technologię jądrową

Minister obrony USA Donald Rumsfeld zasiadał w zarządzie spółki, która 3
lata temu sprzedała Korei Północnej komponenty do produkcji reaktorów
jądrowych. Obecnie uważa on ten kraj za część tzw. osi zła. Z powodu
prób wyprodukowania broni atomowej Waszyngton zmierza do obalenia
północnokoreańskiego reżimu.

Rumsfeld był jednym z członków zarządu koncernu ABB, europejskiego
giganta produkującego maszyny, w czasie gdy spółka ta zawarła kontrakt o
wartości 200 mln USD na zaprojektowanie reaktorów i dostarczenie Korei
Północnej komponentów do ich budowy. Obecny minister obrony USA zasiadał
w zarządzie szwajcarskiej spółki od 1990 r. do 2001 r., za co otrzymywał
wynagrodzenie w wysokości 190 tys. USD rocznie. Opuścił spółkę, aby
objąć jedno z najważniejszych stanowisk w administracji obecnego
prezydenta USA George'a W. Busha.

Rumsfeld "zapomniał" o kontrakcie

Transakcja sprzedaży reaktorów była częścią polityki ówczesnego
prezydenta USA Billa Clintona, którego celem było nakłonienie
północnokoreańskiego reżimu do polepszenia stosunków z Zachodem.
Sprzedaż technologii jądrowej była kontraktem prestiżowym dla koncernu
ABB. Jego ówczesny dyrektor generalny Goran Lindahl w listopadzie 1999
r. odwiedził Koreę Północną, gdzie obwieścił "porozumienie w sprawie
długoterminowej, obliczonej na wielką skalę współpracy" spółki z
komunistycznym reżimem. Rok później został podpisany kontrakt.
Mimo tych faktów w biurze Rumsfelda oświadczono, że minister obrony "nie
pamięta, żeby kiedykolwiek zarząd rozpatrywał kontrakt". W oświadczeniu
sporządzonym dla "Newsweeka" rzecznik prasowy Rumsfelda Victoria Clarke
oświadczyła, że "głosowania w tej sprawie nie było". Tymczasem w
wypowiedzi opublikowanej w czwartek przez brytyjską gazetę "Guardian"
rzecznik prasowy ABB powiedział, że "członków zarządu poinformowano o
projekcie dotyczącym dostarczenia systemu i wyposażenia dla reaktorów na
lekką wodę".

Stołek ministra zmienia punkt widzenia?

W ciągu zaledwie kilku miesięcy po tym, jak Rumsfeld zajął swoje
stanowisko, prezydent Bush przerwał prowadzoną przez Clintona politykę
"zaangażowania i rokowań", oświadczając, że nie ufa Korei Północnej.
Phenian zagroził, że jego odpowiedzią będzie zbudowanie rakiet mogących
przenosić głowice jądrowe. Stało się jasne, że Ameryka rewiduje swoją
politykę negocjacji.
Udane inwazje na Afganistan i Irak wzmocniły pozycję Rumsfelda w
Waszyngtonie. Dwa lata po opuszczeniu ABB Rumsfeld uważa obecnie
Północną Koreę za "reżim terrorystyczny", który jest bliski
rozprzestrzenienia broni jądrowej. Podczas negocjacji prowadzonych pod
koniec ubiegłego roku, mówiąc o zbliżającym się konflikcie z Irakiem,
Rumsfeld groził Phenianowi, że USA mogą równocześnie prowadzić dwie
wojny. Natomiast po zdobyciu Iraku minister obrony USA stwierdził, że
Phenian powinien wyciągnąć z tego "właściwą lekcję".

Interesy wzięły górę

Obserwatorzy zwracają w związku z tym uwagę na dwulicowość Rumsfelda. -
Można wyprowadzić wniosek, że ekonomiczne i osobiste interesy wzięły
górę nad nierozprzestrzenieniem [broni jądrowej - red.] - oświadczył
Steve LaMontagne, analityk waszyngtońskiego Centrum Kontroli i
Nierozprzestrzeniania Broni.
Wielu członków administracji Busha występowało przeciwko planom
Clintona, mówiąc, że z reaktorów, jakie ABB sprzedał Korei Północnej,
można uzyskać materiały do produkcji broni nuklearnej. Przeciw
kontraktowi wystąpili wówczas m.in. obecny zastępca Rumsfelda Paul
Wolfowitz i zastępca sekretarza stanu Richard Armitage.
Clinton, próbując osłabić napięcia na Półwyspie Koreańskim, zaproponował
dostarczenie Phenianowi ropy naftowej oraz nowych reaktorów na lekką
wodę. W zamian władze Korei Północnej dopuściły inspektorów do obiektów
jądrowych i zgodziły się na demontaż reaktorów, pracujących na ciężkiej
wodzie, z których można uzyskać pluton, wykorzystywany w celach wojskowych.
Z reaktorów, na które sfinalizowano kontrakt z ABB, można uzyskać
pluton, który, aby mógł zostać wykorzystany w celach wojskowych, wymaga
oczyszczenia. Mimo to jeden z amerykańskich kongresmanów nazwał owe
reaktory "fabrykami bomb atomowych".
WM"

Chyba nie wymaga komentarza.

Pozdrówka

Maksym Kammerer



Micha Buslik - 1 Cze 2004, 04:17

mniej wiecej tyle samo co z calego twojego watku o zombie i latarkach
:)



mojego ?


Andreas - 1 Cze 2004, 06:05


| Chyba za takie wlasnie rurki to siedzi juz dwoch gosci co to je
| chcieli sprzedac do Korei Polnocnej.

| i co z tego ?

mniej wiecej tyle samo co z calego twojego watku o zombie i latarkach :)



to moj watek. wrrrr....



Andreas - 1 Cze 2004, 06:08

says...

| tumany to uslysza i
| zaglosuja na Busha.
przypominam po raz nty ze glownym haslem kampanii Kerrego jest lepsze
prowadzenie wojny. czytaj: "zginie mniej naszych a wiecej ich".. branie
kerrego za oliwna galazke swiadczy o calkowitym niezrozumieniu realiow
hamerykanskiej polityki..
pozdrowka



Ja juz to rozumiem, mialem pewne zludzenia ale nadrobilem braki w wiedzy
na temat USA i juz nie mam zludzen :) Mam nadzieje, ze Arnold nie
zostanie prezydentem kiedys, bo nie chcialbym stracic szacunku do
jednego z moich ulubionych aktorow.

pozdrawiam

Andrzej



Micha Buslik - 1 Cze 2004, 06:23




Mam nadzieje, ze Arnold

nie zostanie prezydentem kiedys, bo nie chcialbym stracic szacunku do
jednego z moich ulubionych aktorow.



musial by sie w usa urodzic zeby sie ubiegac o ten urzad



lekomin inc - 1 Cze 2004, 06:44

| przypominam po raz nty ze glownym haslem kampanii Kerrego jest lepsze
| prowadzenie wojny. czytaj: "zginie mniej naszych a wiecej ich".. branie
| kerrego za oliwna galazke swiadczy o calkowitym niezrozumieniu realiow
| hamerykanskiej polityki..
| pozdrowka

Ja juz to rozumiem, mialem pewne zludzenia ale nadrobilem braki w wiedzy
na temat USA i juz nie mam zludzen :) Mam nadzieje, ze Arnold nie
zostanie prezydentem kiedys, bo nie chcialbym stracic szacunku do
jednego z moich ulubionych aktorow.



no chociaz ty jeden ;) inni dalej szukaja alternatywy dla Busha w USA.
.alternatywy ktora generalnie wycofa wszystkie wojska USA z calego swiata z

milujacego pokoj sasiada z polnocy..), z iraku (bo nie pozwalaja sie
rozwijac demokracj..), z balkanow (bo unia i onz sobie poradzi..) z afryki
(bo przeciez wysadzono tam niby 2 ambasady w kenii ale przeciez tam nie ma
terrorystow.. tam sa tylko ich zony).. no i oczywiscie trzeba wycofac
poparcie dla tajwanu bo tam korupcja i izraela bo morduja palestynskie
dzieci...
Kerry taka alternatywa na pewno nie jest... od busha ma go roznic to, ze
jako byly wojskowy lepiej bedzie dowodzil wojskiem (w koncu tak jak Kennedy
dowodzil jednostka plywajaca..) no i jako bogacz ze wschodniego wybrzeza
jest dobrym bo intelektualnym bogaczem w przeciwienstwie do busha, bogacza
teksanskiego, ktory niszczy rezerwaty przyrody w pogoni za ropa ktorej nam
nie potrzeba bo trzeba nam zimnej syntezy..
pozdrowka
lekomin inc



Andreas - 1 Cze 2004, 07:01


Mam nadzieje, ze Arnold
| nie zostanie prezydentem kiedys, bo nie chcialbym stracic szacunku do
| jednego z moich ulubionych aktorow.

musial by sie w usa urodzic zeby sie ubiegac o ten urzad



A faktycznie, to cale szczescie.



Andreas - 1 Cze 2004, 07:21

says...

Kerry taka alternatywa na pewno nie jest... od busha ma go roznic to, ze
jako byly wojskowy lepiej bedzie dowodzil wojskiem (w koncu tak jak Kennedy
dowodzil jednostka plywajaca..) no i jako bogacz ze wschodniego wybrzeza
jest dobrym bo intelektualnym bogaczem w przeciwienstwie do busha, bogacza
teksanskiego, ktory niszczy rezerwaty przyrody w pogoni za ropa ktorej nam
nie potrzeba bo trzeba nam zimnej syntezy..



Oczywiscie jest to w 100% racja - Kerry i generalnie jacykolwiek
wystawiani kandydaci nie zmienia polityki zagranicznej USA, to tylko
kosmetyczne zmiany w szacie graficznej. Moim zdaniem nic nie zmieni
polityki USA poza sila, czyli jezeli np. Unia wejdzie w scislejszy
sojusz z Rosja i zaczna zdobywac przyczolki USA na Bliskim Wshcodzie, to
dopiero to moze zatrzymac ekspansje USA. Tylko powstanie ryzyku
wygrywania jednych panstw przeciwko innym, tak jak to mialo miejsce w
przypadku Afryki podczas zimnej wojny. Tutaj to bedzie oczywiscie na
inna skale, nie bedzie to otwarte finansowanie wojen domowych, bo nie
walcza dwa rozne systemy stojace w otwartej opozycji, ale mniej wiecej
jedna biala, nazwijmy ja, cywilizacja, ktora stara sie ustawic jak
najlepiej w okresie globalizacji. Stad wlasnie pojawia sie, moim zdaniem
przynajmniej, setki mikrowojen z terrorystami, bedzie to wygladalo mniej
wiecej tak, ze dane panstwa, USA i jego koalicjanci oraz Europa i jej
koalicjanci beda staraly sie pomagac roznym arabskim rzadow w walce o
utrzymanie stabilnej sytuacji w ich krajach. W perspektywie najblizszych
lat na pewno nic sie rewolucyjnie nie zmieni, to znaczy na pewno nie
zapanuje spokoj na Bliskim Wschodzie, mozliwa jest ewentualna wojna i ja
bym typowal na miejsce tej wojny Irak. Ten Irak to jest chyba takie
amerykanskie uderzenie uprzedzajace, ale nie uprzedzajace uderzenie
atomowe Saddama, tylko uprzedzajace inicjatywe Europy - Amerykanie po
prostu wybrali sobie pole bitwy z Europa i staraja sie tam budowac
przyczolki. To teoretycznie mialo postawic ich w korzystniejszej
sytuacji, ale chyba sie mocno przejechali.

Mamy w tej chwili mocne pozycje, zeby rywalizowac z USA. Koniecznie do
Europy musimy wrocic my i musza wrocic Wlochy, koniecznie trzeba
przeciagnac Rosje oddajac jej _kawal_ bliskowschodniego tortu i
koniecznie trzeba walczyc o Chiny, to wszystko wychodzi nam niezle,
natomiast USA jest w tej chwili w odwrocie, konczy mu sie amunicja.
Izrael jest bezradny, moze co najwyzej zbuzyc jakis palestynski domek
albo pograc sobie w Settlersow na mikroskale, Am Poludniowa to jest
zachodnia hemisfera, same USA wyrobily w tych ludziach przekonanie o
wlasnej odrebnosci od losow swiata i w Am Poludniowej nikt nie bedzie
jezdzil na jakies zagraniczne misje z USA, oni maja teraz doktryne
Bolivara (dobrze pisze?) nieangazowania sie w obce sprawy, taka
adaptacja doktryny Monroe, bo sytuacja Am Poludniowej przypomina
owczesna sytuacje USA, nieco. Australia pozostaje potencjalnym
koalicjantem USA, ale to w wojnie o Azje.

Mamy duze szanse moim zdaniem, powinnismy walczyc. Czas pokaze, jak
chybiona byla polityka Polski w latach panowania AWS-SLD, nawet nie
chybiona, bo ci ludzie nie patrzyli tak szerokim horyzontem, zeby
jakakolwiek polityke wygenerowac, raczej chcieli sie ukorzenic w Polsce
i do tego potrzebny byl im szczodry pan, hojny pan. Ale jak ktos moze
uwazac USA albo Izrael za panstwa, ktore cokolwiek pomoga/dadza, to sam
sobie winien wlasnej glupoty.

Andrzej



Andreas - 1 Cze 2004, 07:27

Chyba nie wymaga komentarza.



No i tak mozna wymieniac i wymieniac :D

Andrzej



AdAm - 1 Cze 2004, 08:03

Mamy w tej chwili mocne pozycje, zeby rywalizowac z USA. Koniecznie do
Europy musimy wrocic my i musza wrocic Wlochy, koniecznie trzeba
przeciagnac Rosje oddajac jej _kawal_ bliskowschodniego tortu i
koniecznie trzeba walczyc o Chiny, to wszystko wychodzi nam niezle,
natomiast USA jest w tej chwili w odwrocie, konczy mu sie amunicja.



Ja sie tu czepie jednego tylko, ale znaczacego chyba nieco szczegółu.
Otóż widzę, że marzy ci sie wizja ścisłej wspołpracy Polski i Europy z
Chinami, więc czemu w innym watku ten same Chiny jawią ci sie niczym diabeł
wcielony, i grzmisz z oburzenia na myśl, że można z nim się sprzymierzyć?
Oto cytacik - o Wlk. Brytanni piszesz, że " To jest wyspa trojnska Europy ,
sprzymiezyliby sie chocby i z Chinczykami w imie wlasnego interesu"
Znaczy, jakby Wlk. Brytania się dogadała z Chinami to znaczyłoby że jest to
podstępne, chaniebne i niemalże jak pakt z szatanem, ale to samo w wykonaniu
innych państw europejskich jest jak najbardziej słuszne i chwalebne? Czy to
nie jest ewidenty przykład dobrze znanej mentalności Kalego?
Od siebie dodam, tylko, że mało mnie w ostatnim czasie jeśli chodzi o
wyczyny polityków europejskich napawało takim obrzydzeniem jak żałosne
umizgi Francji do Chin i nawet do Rosji.
A tak baj de łej, to rozumiem, że według ciebie, przed ściskaniem się z
Rosjanami należy wyczyścić sobie mózg z pamięci o Czeczenii? O tej samej
Czeczenii, której suwerenności jeszcze jakiś czas temu życzyłeś.

AdAm



AdAm - 1 Cze 2004, 08:07
news:c9hr6s$gf0

podstępne, "chaniebne" i niemalże jak pakt z szatanem, ale to samo w



wykonaniu

Upss.... mylnęło mi się powinno być "heniebne"

AdAm



spp - 1 Cze 2004, 08:22

Upss.... mylnęło mi się powinno być "heniebne"



Naprawdę :)


AdAm - 1 Cze 2004, 08:29

| Upss.... mylnęło mi się powinno być "heniebne"

Naprawdę :)



:-)))) Oto mały popis mojego "klawiaturostukania"

Ostateczna - mam nadzieję - wersja to "haniebne"

AdAm



Andreas - 1 Cze 2004, 08:39

says...

| Mamy w tej chwili mocne pozycje, zeby rywalizowac z USA. Koniecznie do
| Europy musimy wrocic my i musza wrocic Wlochy, koniecznie trzeba
| przeciagnac Rosje oddajac jej _kawal_ bliskowschodniego tortu i
| koniecznie trzeba walczyc o Chiny, to wszystko wychodzi nam niezle,
| natomiast USA jest w tej chwili w odwrocie, konczy mu sie amunicja.

Ja sie tu czepie jednego tylko, ale znaczacego chyba nieco szczegółu.
Otóż widzę, że marzy ci sie wizja ścisłej wspołpracy Polski i Europy z
Chinami, więc czemu w innym watku ten same Chiny jawią ci sie niczym diabeł
wcielony, i grzmisz z oburzenia na myśl, że można z nim się sprzymierzyć?
Oto cytacik - o Wlk. Brytanni piszesz, że " To jest wyspa trojnska Europy ,
sprzymiezyliby sie chocby i z Chinczykami w imie wlasnego interesu"
Znaczy, jakby Wlk. Brytania się dogadała z Chinami to znaczyłoby że jest to
podstępne, chaniebne i niemalże jak pakt z szatanem, ale to samo w wykonaniu
innych państw europejskich jest jak najbardziej słuszne i chwalebne? Czy to
nie jest ewidenty przykład dobrze znanej mentalności Kalego?



Zauwazylem to od razu :) i wlasnie czekalem, czy mi to wytkiesz czy nie,
bo nie chcialem wychodzic przed szereg. To nie tak Adamie, z Chinczykami
oczywiscie powinnismy wspolpracowac do kiedy sie da i to, ze zrobilaby
to Wielka Brytania rowniez nie jest niczym zlym - ja tego porownania
urzylem w sensie, ze nawet z samym diablem sprzymierzyliby sie Brytole,
byle tylko oslabic Europe, a ze Chiny sa tak daleko, to takie przymierze
bylo wlasnie tak egzotyczne i kontrastowe, jakiego na potrzeby tego
porownania potrzebowalem. Stad te Chiny :) Natomiast z Chinczykami
trzeba, jak najbardziej, glownie fabrykami tam trzeba nacierac,
wszystkich Chinczykow sie nie zatrudni, ale moze rynki sie zaleje :) W
Chinach toczy sie walka o rynki, Chinczycy sie nam moga jeszcze do
innych rzeczy przydac, ale przede wszystkim chodzi o rynki. Takze masz

Chinami - ale chodzilo mi o pokazanie tego, ze Brytyjczycy maja bardzo
luzne zwiazki z Europa.

Od siebie dodam, tylko, że mało mnie w ostatnim czasie jeśli chodzi o
wyczyny polityków europejskich napawało takim obrzydzeniem jak żałosne
umizgi Francji do Chin i nawet do Rosji.



Teraz tak trzeba, trzeba zapomniec historyczne animozje i sie z nimi
zblatowac jaknajscislej, niestety. Bedzie jeszcze czas mysle, zeby sobie
przypomniec :) ale jeszcze nie teraz.

A tak baj de łej, to rozumiem, że według ciebie, przed ściskaniem się z
Rosjanami należy wyczyścić sobie mózg z pamięci o Czeczenii? O tej samej
Czeczenii, której suwerenności jeszcze jakiś czas temu życzyłeś.



Czeczenia to jest kraj, ktoremu niestety los nie sprzyja. Wszystko sie
uklada dla Czeczenii jak najgorzej niestety, ale nie pozostajemy bez
mozliwosci oddzialywania w regionie. Sa na Uralu kraje, w ktorych duze
wplywy ma Turcja, jest chrzescijanska Gruzja, wydaje mi sie, ze
Czeczenia wcale nie jest stracona. Napewno bedzie to argument w
negocjacjach z Rosja, taki "punkt przyczepienia". Na pewno w interesie
Europy bedzie mieszanie sie w sprawy Czeczenii, a tego wlasnie
potrzebuja Czeczeni. Pytanie tylko, czy dla Rosji region nie okaze sie
tak wazny, ze po prostu kupi sobie wolna reke w Czeczenii, tak jak to
mialo miejsce w przypadku USA, bo chyba nie slychac ze strony USA
zadnych glosow krytyki? Polska wychylila sie z filmem z Konsomolskoje,
ale to na potrzeby szczytu.

Znacznie lepiej bedzie dla Czeczenii, jezeli targowac sie o nia bedzie
mocarstwo lezace w jej bezposrednim sasiedztwie, w koncu granice Europy
to wlasnie Ural, niz Ameryka. Opinia publiczna Europy na pewno baczniej
bedzie przygladala sie tym targom, niz opinia publiczna USA. Jestem
pewien, ze kazda inna sytuacja geopolityczna bedzie lepsza dla Czeczenii
od tej, ktora jest teraz. Ale co bedzie dla nich mozna zrobic, tego
jeszcze nie wiadomo.

To, ze ja zycze Czeczenii jak najlepiej nie ma nic wspolnego z kwestiami
polityki Polski - ja oczywiscie, zycze im jak najlepiej, ale jezeli
okazaloby sie to nie do pogodzenia z interesem Polski, to co mozna
zrobic. Tak jest juz w polityce, ze interes panstwa trzeba przedkladac
nad osobiste sympatie. A moje sympatie dla Czeczenii moge z powodzeniem
realizowac w zupelnie inny sposob, niz domaganie sie zmiany linii
polityki zagranicznej Polski. Jeszcze raz bo to wazne - moje osobiste
sympatie i antypatie nie maja nic do interesu i polityki Polski.

p.s. Chociaz jak juz mowilem wyzej, wydaje mi sie, ze dla Czeczenii moga
nadejsc nie dlugo lepsze czasu, bo gorsze juz na pewno nie.

Andrzej



AdAm - 1 Cze 2004, 10:04

| Ja sie tu czepie jednego tylko, ale znaczacego chyba nieco szczegółu.
| Otóż widzę, że marzy ci sie wizja ścisłej wspołpracy Polski i Europy z
| Chinami, więc czemu w innym watku ten same Chiny jawią ci sie niczym
diabeł
| wcielony, i grzmisz z oburzenia na myśl, że można z nim się
sprzymierzyć?
| Oto cytacik - o Wlk. Brytanni piszesz, że " To jest wyspa trojnska
Europy ,
| sprzymiezyliby sie chocby i z Chinczykami w imie wlasnego interesu"
Zauwazylem to od razu :) i wlasnie czekalem, czy mi to wytkiesz czy nie,
bo nie chcialem wychodzic przed szereg. To nie tak Adamie, z Chinczykami
oczywiscie powinnismy wspolpracowac do kiedy sie da i to, ze zrobilaby
to Wielka Brytania rowniez nie jest niczym zlym - ja tego porownania
urzylem w sensie, ze nawet z samym diablem sprzymierzyliby sie Brytole,
byle tylko oslabic Europe, a ze Chiny sa tak daleko, to takie przymierze
bylo wlasnie tak egzotyczne i kontrastowe, jakiego na potrzeby tego
porownania potrzebowalem. Stad te Chiny :)



A skąd pomysł, że wspołpraca z Chinami osłabia Europę, a współpraca Francji
z Chinami wzmacnia Europę. Myślisz, że Francuzi paktując a Chinami mają na
myśli cos innego inz tylko interes Francji? Myślisz, że ich obchodzi cos
takiego jak interes globalny Europy, albo interesy takiego kraju jak Polska?

Natomiast z Chinczykami
trzeba, jak najbardziej, glownie fabrykami tam trzeba nacierac,
wszystkich Chinczykow sie nie zatrudni, ale moze rynki sie zaleje :)



Moim zdaniem skalanie się bliższymi, zażyłymi i mdłymi kontaktami na
poziomie dyplomatycznym z władzami Chin dyskredyduje wszelkich polityków.
Przede wszystkim zaś automatycznie odbiera im prawo wypowiedzenia choćby
sylaby w sprawach poruszających tematy praw człowieka, humanitryzmu, zasad
prowadzenia polityki międzynarodowej i metod walk zbrojnych. Ktos kto
akceptuje umizgi do Chin, w celach korzyści gospodarczych, nie może
formułować żadnych ocen postępowania innych władz państw. W ten sposób nie
ma też prawa krytykować i potępiać jakiekolwiek działania Amerykanów w
Iraku, Afganistane i ogólenie rzecz biorąc na całym świecie. Jesli zaś to
czyni staje się wyznawca ideologii Kalego i tym samym hipokrytą. Koniec i
kropka.
Jeśli ktoś chce kupczyć za wszelką cenę to nie może jednocześnie udawać
stróża moralności, bo to i śmieszne i żenujące i straszne i nawet groźne być
może.

Chcesz sobie Andreas odebrać prawa pomstowania na okrutnych amerykańskich
okupantów? Czy chcesz stać sie śmiesznym hipokrytą?

W
Chinach toczy sie walka o rynki, Chinczycy sie nam moga jeszcze do
innych rzeczy przydac, ale przede wszystkim chodzi o rynki. Takze masz

Chinami - ale chodzilo mi o pokazanie tego, ze Brytyjczycy maja bardzo
luzne zwiazki z Europa.



I chwała im za to, że nie myślą babrać sie w gównie i nie sprzedają swych
wartości niczym inni politycy lekkich obyczajów.

| Od siebie dodam, tylko, że mało mnie w ostatnim czasie jeśli chodzi o
| wyczyny polityków europejskich napawało takim obrzydzeniem jak żałosne
| umizgi Francji do Chin i nawet do Rosji.

Teraz tak trzeba, trzeba zapomniec historyczne animozje i sie z nimi
zblatowac jaknajscislej, niestety. Bedzie jeszcze czas mysle, zeby sobie
przypomniec :) ale jeszcze nie teraz.



Znaczy, chcesz sprzedać pamięc o masakrze na Placu Tiennam, o zabijanych
więźniach, o więzionych dysydentach, o masach prześladowanytch ludzi za
biblijne srebrniki, że się tak wyraż?
Ja w takim razie proponuję opchnąć za pare groszy pamięć o tych wszystkich
cywilach zabitych przy okazji działań Amerykanów, za których śmierć tak
bardzo lubujesz się w oburzaniu na USA. Wszak jak piszesz, na przypomnienie
sobie tych niewygodnych faktów przyjdzie czas, kiedyś... może za jakieś 50
lat? To może juz w ogóle zostawmy to historykom urodzonym w przyszłym wieku,
czyż nie? Tak będzie dla nas wygodnie i cacy.

| A tak baj de łej, to rozumiem, że według ciebie, przed ściskaniem się z
| Rosjanami należy wyczyścić sobie mózg z pamięci o Czeczenii? O tej samej
| Czeczenii, której suwerenności jeszcze jakiś czas temu życzyłeś.

Czeczenia to jest kraj, ktoremu niestety los nie sprzyja. Wszystko sie
uklada dla Czeczenii jak najgorzej niestety, ale nie pozostajemy bez
mozliwosci oddzialywania w regionie. Sa na Uralu kraje, w ktorych duze
wplywy ma Turcja, jest chrzescijanska Gruzja, wydaje mi sie, ze
Czeczenia wcale nie jest stracona. Napewno bedzie to argument w
negocjacjach z Rosja, taki "punkt przyczepienia".



Chciałbym tylko przypomniec, ze ten punkt zaczepienia nie istnieje, bo
niejaki Chirac jak również Schroeder juz dawno ogłosili, że Czeczenia to
sprawa wewnętrzna Rosji i jako taka kompletnie ich nie interesuje i ni
cholery ine można sobie wyobrazić, ze nagle zacznie. Podobnie nie interesują
ich burdel rosyjskiego wymiaru sprawiedliwości.

Znacznie lepiej bedzie dla Czeczenii, jezeli targowac sie o nia bedzie
mocarstwo lezace w jej bezposrednim sasiedztwie, w koncu granice Europy
to wlasnie Ural, niz Ameryka. Opinia publiczna Europy na pewno baczniej
bedzie przygladala sie tym targom, niz opinia publiczna USA.



Opiina publiczna Europy bacznie przyglądała się rzeziom w Bośni i to przez
wiele lat. I to Europa wymyśliła pomysł kosztujący śmierć tysięcy cywili,
który polegał na tym, że w celu ochrony ginących cywili, pod żadnym pozorem
nie można podejmowac prób ich ewakuacji z zagrożonych masakrami regionów, bo
to miało niby oznaczać  czystek etnicznych. I ty wierzysz, że ci sami
europejscy dyplomaci nagle pomogą Czeczenii...?

To, ze ja zycze Czeczenii jak najlepiej nie ma nic wspolnego z kwestiami
polityki Polski - ja oczywiscie, zycze im jak najlepiej, ale jezeli
okazaloby sie to nie do pogodzenia z interesem Polski, to co mozna
zrobic.



Zostanie wychylic się nieco z chińskiej pupki i szepnąc Putinowi miłe słówka
do uszka, nie zapominając o złożeniu pocałunku na łysinie Chiraca.

Tak jest juz w polityce, ze interes panstwa trzeba przedkladac
nad osobiste sympatie. A moje sympatie dla Czeczenii moge z powodzeniem
realizowac w zupelnie inny sposob, niz domaganie sie zmiany linii
polityki zagranicznej Polski.



A na ile te inne sposoby realizowania twojej sympatii dla Czeczenii będa
skuteczne, a na ile będa tylko i wyłącznie sztuką dla sztuki i takim małym
dla twoim alibi?
Jak chcesz głosić sympatię dla Czeczeńców i jednocześnie potrzebę
wzmacniania konatktów z krajem, który wdeptuje tych samych Czeczeńców w
ziemię? Dr. Jekyll i Mr. Hyde? Najpierw popłaczesz sobie nad losem
mordowanych, a później pokepiesz ich zabójców po pleckach oferując im
kolejną porcję amunicji?

Jeszcze raz bo to wazne - moje osobiste
sympatie i antypatie nie maja nic do interesu i polityki Polski.



Więc interes gospodarczy nade wszystko!?
To może trzeba było w 1939 skumac się z Hitlerem, sprzedać mu Żydów, pójść z
nim na Francję, potem na Rosję. Ech byliby mu mocarstwo... przez chwilę.

Rety Andreas, w ten sam sposób ja mogę głosić, że potępiam i oburzam się na
haniebne metody ekspansji USA i np. na jakies tam zbrodnie dokonywane przy
tej okazji, a jednocześnie w ścisłym sojuszu z tym samym USA widzę rozkwit
mojego kraju, no i ? Czy to pasuje?

AdAm



AdAm - 1 Cze 2004, 10:08

Znaczy, chcesz sprzedać pamięc o masakrze na Placu Tiennam,



Znaczy "Placu Tiananmen"

Coś mi dziś nie idzie to stukanie w klawiaturę (we łbie jeszcze szumi
muzyka...)

AdAm



Micha Buslik - 1 Cze 2004, 10:12

Znaczy "Placu Tiananmen"



Znaczy "Niebianskiego Spokoju" i po sprawie
I co to za masakra tam byla ?
Jacys studenci zaklocali porzadek i tyle , zupelnie jak w lodzi nie tak
dawno


Kempes - 1 Cze 2004, 10:44

| i co z tego ?



cisza spokoj... :-)



mic...@alpha.net.pl - 1 Cze 2004, 11:49

Am Poludniowa to jest        
zachodnia hemisfera, same USA wyrobily w tych ludziach przekonanie o
wlasnej odrebnosci od losow swiata i w Am Poludniowej nikt nie bedzie
jezdzil na jakies zagraniczne misje z USA, oni maja teraz doktryne
Bolivara (dobrze pisze?) nieangazowania sie w obce sprawy, taka
adaptacja doktryny Monroe, bo sytuacja Am Poludniowej przypomina
owczesna sytuacje USA, nieco.



Swiat sie nie konczy na Chinach, Rosji i Bliskim Wschodzie.

Przypatrzmy sie dokladniej i szerzej temu co sie dzieje w Ameryce
Poludniowej:
Stany wymyslily ideee jednego wspolnego rynku obu ameryk.
Jeden obszar celno-gospodarczy obejmujacy wszystkie kraje,
od Kanady do Argentyny i Chile.
Idea ta wydaje sie nierealna poniewaz:
- USA wraz z Kanada i Meksykiem tworzy NAFTA, i cala para
idzie na ten cel.
- UE wyprzedza USA w Ameryce Poludniowej.
Mianowicie kilka wiekszych krajow Ameryki Poludniowej podpisalo kilka lat
temu uklad podobny w zalozeniach do UE. Sa to: Argentyna, Brazylia,
Urugwaj i Paragwaj. Uklad nazywa sie Mercosur.
Jego najwiekszym zewnetrznym partnerem handlowym stala sie UE, nie USA,
i UE podpisywac bedzie szybciej od USA - umowe o wolnym handlu.
W pazdzierniku.

Zobaczymy co z tego wyniknie.
Mozliwy rozwoj sytuacji:
 - USA rozszerzac bedzie wspolprace w NAFTA,
 - UE rozszerzac bedzie wspolprace z MERCOSUR
 - Mercosur i NAFTA przylaczac beda kolejne kraje, dzieki czemu granica
celna miedzy USA a UE za 20 lat przebiegac bedzie gdzies na terenie
Ameryki Poludniowej.

;-)

I to _tam_ Abramsy beda stac na przeciw Leclercow i Leopardow,
a wzajemne prowokacje okretow rozgrywac sie beda na Zatoce
Meksykanskiej i Morzu Karaibskim.

;-)

W ramach fantazji - Michal

Lektura:
( http://www.stosunki.pl/news/2004/maj/012_mercosur.html )



ALE - 1 Cze 2004, 11:50

W ramach fantazji - Michal

Lektura:
( http://www.stosunki.pl/news/2004/maj/012_mercosur.html )



To nie fantazja, chociaż sytuacja jest bardziej skomplikowana.
Może spróbuj odnaleźć gdzie ostatnio  trafiły AMX-30 i co z tego wynika.
Możesz się zdziwić.



REMOV - 1 Cze 2004, 11:51

I to _tam_ Abramsy beda stac na przeciw Leclercow i Leopardow,



    ...stać i tonąć w błocie, dodajmy, bo to kontynent kompletnie
niesprzyjający wykorzystaniu ciężkich, ponad 50 tonowych gąsienicowych
kolosów. Ale już wiadomo, dlaczego tak upieramy się na przewożenie naszych
XC-360P samolotami ;o)

    REMOV



Agent Orange - 1 Cze 2004, 12:22

Mamy w tej chwili mocne pozycje, zeby rywalizowac z USA. Koniecznie do
Europy musimy wrocic my i musza wrocic Wlochy, koniecznie trzeba
przeciagnac Rosje oddajac jej _kawal_ bliskowschodniego tortu i
koniecznie trzeba walczyc o Chiny, to wszystko wychodzi nam niezle,
natomiast USA jest w tej chwili w odwrocie, konczy mu sie amunicja.
Izrael jest bezradny, moze co najwyzej zbuzyc jakis palestynski domek
albo pograc sobie w Settlersow na mikroskale, Am Poludniowa to jest
zachodnia hemisfera, same USA wyrobily w tych ludziach przekonanie o
wlasnej odrebnosci od losow swiata i w Am Poludniowej nikt nie bedzie
jezdzil na jakies zagraniczne misje z USA, oni maja teraz doktryne
Bolivara (dobrze pisze?) nieangazowania sie w obce sprawy, taka
adaptacja doktryny Monroe, bo sytuacja Am Poludniowej przypomina
owczesna sytuacje USA, nieco. Australia pozostaje potencjalnym
koalicjantem USA, ale to w wojnie o Azje.



wszystko ołkej, prócz jednej sprawy. Nie doceniasz azjatów :D to może się
skończyć tak, jak przewidywał Witkiewicz w "Nienasyceniu"... jeszcze będą
nam łby ścinali :/


Agent Orange - 1 Cze 2004, 12:32


| Znaczy "Placu Tiananmen"

Znaczy "Niebianskiego Spokoju" i po sprawie
I co to za masakra tam byla ?
Jacys studenci zaklocali porzadek i tyle , zupelnie jak w lodzi nie tak
dawno



u nas do tego na Lumumbowie ;)
podpisano: patrice lumumba



Andreas - 1 Cze 2004, 12:41

says...

A skąd pomysł, że wspołpraca z Chinami osłabia Europę, a współpraca Francji
z Chinami wzmacnia Europę. Myślisz, że Francuzi paktując a Chinami mają na
myśli cos innego inz tylko interes Francji? Myślisz, że ich obchodzi cos
takiego jak interes globalny Europy, albo interesy takiego kraju jak Polska?



Bo Wielka Brytania tradycyjnie sojusznikuje z USA, wiec nie bedzie
wzmacniac Europy tylko dazyc do jej oslabienia i sprowadzenia do takiej
pozycji, w ktorej to praktycznie sama Wielka Brytania bedzie
najwazniejsza i bedzie mogla prowadzic polityke ze Stanami. Francja i
Niemcy to opozycja tego ukladu i z ta opozycja powinnismy trzymac,
obojetnie jak to teraz swietokradczo brzmi, niedlugo przestanie.

Chcesz sobie Andreas odebrać prawa pomstowania na okrutnych amerykańskich
okupantów? Czy chcesz stać sie śmiesznym hipokrytą?



Ja potepiam polityke Amerykanska za zbrodnie wojenne, za lamanie prawa
miedzynarodowego i tym podobne rzeczy, nigdy nie twierdzilem, ze
polityka USA jest amoralna, bo to nie ma sensu, kazda polityka taka
jest. Tylko jezeli ktos lamie prawo, morduje cywilow, to trzeba go
potepiac, zreszta o tym dalej.

Nawet jezeli jestesmy chwilowym lokajem USA, to i tak mozemy je potepiac
i nei stoi to na przeszkodzie, zeby obecny rzad kontynuowal polityke
wciskania sie w tylek USA tak, ze tylko stopy wystaja. Tak samo w
przypadku sojuszu z Francja i Niemcami, czy powrotu do scisle
europejskiego kierunku naszej polityki zagranicznej - nic nie stoi na
przeszkodzie, zeby krytykowac te panstwa.

My nie osiagniemy nigdy stanu "bialej polityki", zawsze bedzie ona w
pewnym stopniu uwalana kalem. To, ze popieramy kraj, ktory morduje ludzi
w imie swoich interesow nie ma zbyt wiele do rzeczy, chodzi o to, ze
popieramy go wbrew wlasnym interesom, nie mamy z tego poparcia zadnych
korzysci i nie bedziemy mieli.

Mialo byc tak - USA zaprowadza lad w Iraku i wyrosna na ultramocarstwo a
my bedziemy jego psem lancuchowym na Europe, zrobimy tutaj sojusz
panslowianski, postawimy banki, przez ktore Zydzi zainwestuja w ten
konkurencyjny dla starej Europy region nowych czlonkow i zrobia sobie
ekstra zaplecze. Tak to mialo wygladac, nie udalo sie. Byl moment, w
ktorym mozna bylo sie z tego wycofac, tak jak genijalnie wprost
postapila Hiszpania i nie poniesc duzych kosztow, ale sie dr Kwasniewski
na to nie zdecydowal tylko pierniczyl cos o dziadach, ojcach i
sztandarach (jakby mial do tego jakiekolwiek prawo).

Poniosl fiasko, ta linia polityki jest praktycznie juz teraz skonczona i
trzeba jak najszybciej to zmienic, juz i tak straty beda kolosalne, ale
przynajmniej jeszcze odwracalne, jezeli bedziemy siedzieli w Iraku do
momentu az USA zgodzi sie na rezolucje i Europa wysle tam niebieskie
helmy, to straty beda juz nie odwracalne i bedziemy w Europie mogli
dlugopisy skrecac, ewentualnie obslugiwac linie 0-700, tyle zostanie nam
w Europie.

Co ma tytaj do rzeczy, ze Francja to panstwo o mocno poszlakowanej
moralnosci, Niemcy jeszcze bardziej - kogo to obchodzi, Hiszpanow na
pewno nie. Wrocili z Iraku z tarcza i jeszcze zazadali od Unii
pocalowania w dupe na przeprosiny, ze musieli sie obrazac i robic takie
gesty, jak wysylanie wojsk do Iraku. A my co? Pompeje kuzwa, siedziec
tam bedziemy az wyrzuca nas niebieskie helmy.

Polityka Europy jest taka, ze pozwala na duze zblizenie sie z Bliskim
Wschodem i zdobycie tam trwalych przyczolkow, tradycja Europy _x_
nienawisc do USA pozwala sadzic, ze Niebieskie Helmy zostana tam inaczej
przyjete niz USA i ze uda sie zaprowadzic taki lad w Iraku, jakiego
zycza sobie irakijczycy. Oczywiscie sunnitow trzeba bedzie sprowadzic do
kategorii szyitow za Saddama, ale to jest konieczne i to jest skutek
amerykanskiej interwencji.

Polska miala jak najlepsze tradycje orientalne -zawsze postrzegano nas
tam najlepiej, znacznie lepiej od Niemcow, a juz na pewno od Frnacuzow.
Mozemy tam sobie jeszcze spokojnie wrocic i odzyskac pieniadze, ktore
utopilismy popierajca te utopijna linie polityki USA, teraz siedzimy tam
i stajemy sie w coraz wiekszym stopniu okupantem, na AlJazeerze
opowiadaja, jak to wespol z Amerykanami wsadzalismy latarki w irackie
tylki, tracimy z dnia na dzien i to tracimy cos jest nieprzeliczalne.
Obecna polityka kazdego dnia oddala nas od Europy w kierunku politycznej
izolacji, bo USA wcale nie bedziemy potrzebni, jak przegrai sie z Europa
dogada. Co wtedy zrobimy? Proponuje kupic sobie kolejny transport
gownianych Spikow i postrzelac tym do tych, ktorzy nas na te manowce
sprowadzili.

| W
| Chinach toczy sie walka o rynki, Chinczycy sie nam moga jeszcze do
| innych rzeczy przydac, ale przede wszystkim chodzi o rynki. Takze masz

| Chinami - ale chodzilo mi o pokazanie tego, ze Brytyjczycy maja bardzo
| luzne zwiazki z Europa.

I chwała im za to, że nie myślą babrać sie w gównie i nie sprzedają swych
wartości niczym inni politycy lekkich obyczajów.



Brytyjczycy nie ubabrani w gownie???? :DDD Adamie, prosze cie, ja mam
zajady. Oni sa jak Golem, tylko ulepieni z gowna w czasie II wojny
swiatowej :D a moze i wczesniej...

| Od siebie dodam, tylko, że mało mnie w ostatnim czasie jeśli chodzi o
| wyczyny polityków europejskich napawało takim obrzydzeniem jak żałosne
| umizgi Francji do Chin i nawet do Rosji.

| Teraz tak trzeba, trzeba zapomniec historyczne animozje i sie z nimi
| zblatowac jaknajscislej, niestety. Bedzie jeszcze czas mysle, zeby sobie
| przypomniec :) ale jeszcze nie teraz.

Znaczy, chcesz sprzedać pamięc o masakrze na Placu Tiennam, o zabijanych
więźniach, o więzionych dysydentach, o masach prześladowanytch ludzi za
biblijne srebrniki, że się tak wyraż?



Chinczycy to jest diametralnie rozna kultura od naszej, co ty chce w
realiach konfucjanskich zaszczepic szacunek dla praw jednostki, jak u
nich liczy sie na wioski i na poletka ryzu? Chinczycy to nie jest nasz
sojusznik i nigdy nie bedzie, to moze byc tylko sojusznik gospodarczy
Europy, Ameryki, kazdego - Chinczycy tworza wlasne imperium Azji i nie
maja zamiaru z nikim wchodzic w sojusze ani tym bardziej nikogo sie
sluchac. Plac Tienancostam to jest ich wewnetrzna sprawa a oskarzanie
Chin jest calkowicie bez sensu, bo jest z gory skazane na niepowodzenie
i tylko stawia nas w opozycji utrudniajac podjecie wspolpracy. W Chinach
i Azji nie da sie zmienic nic w kwestii praw czlowieka, o ile oni samie
nie beda tego chcieli. Klocenie sie z Chinami jest calkowicie wbrew
interesom Europy, do tego nic nie daje i nie da nigdy, poza stratami,
wiec jest bez sensu. Chinczycy sami sobie wywalcza takie prawa, ze jak
rabnie jeden cos drugiemu w pociagu, to nie zatrzymaja calego pociagu w
polu, przeszukaja i znalezionego zlodzieja zastrzela w polu, bo tak tam
sie odbywa wymierzanie sprawiedliwosci, tylko powiedzmy przekarza go na
najblizszej stacji policjii, ale do tego to sobie Chinczyc musza dojzec
sami. Jak sie nie podoba w Chinach nikt nie kaze jezdzic.

p.s. do Chin - przeczytaj Dialogi konfucjanskie, potem mozemy dyskutowac o prawach
jednostki w Chinach.

Ja w takim razie proponuję opchnąć za pare groszy pamięć o tych wszystkich
cywilach zabitych przy okazji działań Amerykanów, za których śmierć tak
bardzo lubujesz się w oburzaniu na USA. Wszak jak piszesz, na przypomnienie
sobie tych niewygodnych faktów przyjdzie czas, kiedyś... może za jakieś 50
lat? To może juz w ogóle zostawmy to historykom urodzonym w przyszłym wieku,
czyż nie? Tak będzie dla nas wygodnie i cacy.



Ja sie nie oburzam na niemoralnosc, tylko na to, ze USA naszym kosztem
lamie prawo miedzynarodowe i umacnia sie w celu dalszego go lamania i
dalszej utraty pozycji Europy. Wojny sa bestialskie zawsze i mnie to nie
dziwi ani nie szokuje, o ile jednak w przypadku USA mozna sie oburzac i
ma to jak najglebszy sens, bo przyczyni sie do ich fiaska w Iraku i
wzmocnienia naszej pozycji, a co za tym idzie do zaprowadzenia tam
pokoju i uregulowaniu spraw sasiednich, to wyskakiwanie do Chin czy do
Rosji nie ma jak najmniejszego sensu, bo raz ze nic nie da a dwa ze na
tym stracimy a USA zyska. Rosje nie trzeba przekonywac do respektowania
praw czlowieka, bo ona Czeczenscow nie uzna za ludzi, od Rosji mozna
jedynie wytargowac Czeczenie w zamian za cos, ale to jeszcze sie musi
Europie oplacac. Co do Chin to oburzanie sie nie ma sensu, bo Chiny maja
to najglebiej i tylko ich to smieszy, nawet nie oburza, ze glupi bialy
czlowiek stara sie mieszac w ich sprawy a i tak jest bezsilny.

USA jest panstwem, ktore ma na koncie bardzo duzo cierpienia i ofiar w
ludziach, na rowni mozna ich postawic z Chinczykami, Rosjanami i
Niemcami, bo wartosciowac nie ma sensu - o ile sie bedziemy klocic, o
milion, czy o milion dwieszcie tysiecy ofiar? To jest bez sensu.

Zdaj sobie sprawe Adamie, ze tylko ty uwazasz Ameryke i jej wartosci,
czy nawet Europe i nasze wartosci za sluszne - Chinczycy maja dokladnie
odwrotne zdanie i to rowniez ci, ktorzy siedza w obozach pracy. Maja o
tobie takie same zdanie jak ty o nich i nic tego nie zmieni. My nie
narzucimy swiatu swoich wartosci, dlatego ze uwarzamy je za lepsze, to
pokazal juz okres postkolonialny. My mozemy sie tylko tak umacniac w tym
swiecie, zeby kazdy obcy, mocarstwowy sojusz, musial sie liczyc z naszym
zdaniem, wtedy bedziemy mogli miec na cokolwiek wplyw.

Jasne, ze jako cywilizacja zachodnia, bedziemy w sojuszu z USA, ale nie
musimy byc w tym sojuszu slabsi, mozemy wydupcyc USA z Bliskiego Wschodu
i wtedy bedziemy my dyktowali warunki gry w tym sojusz, a nie tak jak
teraz - dyktuje te warunki USA. USA nie doprowadzi do dolaczenia do tego
sojuszu swiata arabskiego (i Persow) - USA ...

więcej »



Andreas - 1 Cze 2004, 13:03

wszystko ołkej, prócz jednej sprawy. Nie doceniasz azjatów :D to może się
skończyć tak, jak przewidywał Witkiewicz w "Nienasyceniu"... jeszcze będą
nam łby ścinali :/



Doceniam, doceniam, wiem, ze beda scinac i usilowac konsumowac,

pisze Michal o linii podzialu w Am Pd. Ale wiekszego zagrozenia upatruje
w Chinach i chyba slusznie, bo widze, ze wiele osob mysli podobnie.

pozdrawiam

Andrzej



mic...@alpha.net.pl - 1 Cze 2004, 13:44

| I to _tam_ Abramsy beda stac na przeciw Leclercow i Leopardow,
   ...stac i tonac w blocie, dodajmy, bo to kontynent kompletnie
niesprzyjajacy wykorzystaniu ciezkich, ponad 50 tonowych gasienicowych
kolosow.



To stereotyp. Blota na przyklad na patagonskich pampasach za
duzo nie ma, to raczej step jak w Azji, czy tez odpowiednik prerii
z Ameryki Polnocnej
Inny przyklad - Andy...
Generalnie - Ameryka Poludniowa to caly kontynent z cala gama
warunkow naturalnych, za wczesnie na takie uproszczenia ze
granica bedzie biegla przez blota.
;-)

(Za wczesnie na fantazje o granicach, to tez...)

Ale juz wiadomo, dlaczego tak upieramy sie na przewozenie naszych
XC-360P samolotami ;o)



;-D
Swoja droga, ciekawe jak by sobie w blocie radzily.

Pozderawiam

Michal



REMOV - 1 Cze 2004, 13:57

To stereotyp.



    Być może, ale miejscowi strasznie w niego wierzą. Dlatego ciężkich
czołgów tam raczej nie uświadczysz, jedynie lekkie, a Brazylia kiedyś
eksportowała swoje kołowe pojazdy opancerzone na prawo i lewo.

Inny przyklad - Andy...



    Fakt. Wyśmienity teren do użycia broni pancernej ;o)

Swoja droga, ciekawe jak by sobie w blocie radzily.



    Napędzany szwedzkim silnikiem fiński transporter opancerzony z włoską
wieżą, amerykańską armatą automatyczną i izraelskim ppk obsadzony przez
Polaków, orientujący się w terenie dzięki chińsko-europejskiemu systemowi
nawigacji satleitarnej walczący w imię racji stanu Zjednoczonej Europy w
wojnie ekonomicznej z USA w Ameryce Południowej poradziłby sobie
doskonale... śmiesz wątpić? :o)

    REMOV



mic...@alpha.net.pl - 1 Cze 2004, 14:28

| Swoja droga, ciekawe jak by sobie w blocie radzily.

   Napedzany szwedzkim silnikiem finski transporter opancerzony z wloska
wieza, amerykanska armata automatyczna i izraelskim ppk obsadzony przez
Polaków, orientujacy sie w terenie dzieki chinsko-europejskiemu systemowi
nawigacji satleitarnej walczacy w imie racji stanu Zjednoczonej Europy w
wojnie ekonomicznej z USA w Ameryce Poludniowej poradzilby sobie
doskonale...



To jest dobre, Remov, paszcza mi sie usmiecha sama...
:-)

BTW, wiesz moze kto produkuje systemy lacznosci i SKO?
Czy wiadomo juz kto bedzie produkowal amunicje dla dzialek?

:-)



REMOV - 1 Cze 2004, 14:37

To jest dobre, Remov, paszcza mi sie usmiecha sama...



    To się globalizacja nazywa. Taka dygresja - moja znajoma przez
przypadek była kiedyś świadkiem rozmowy, w której dwie osoby toczyły ostrą
dysputę zakończoną słowami: "Daj spokój, to jest przecież prawdziwy Tajwan,
a nie jakaś nędzna chińska podróbka!".

BTW, wiesz moze kto produkuje systemy lacznosci i SKO?



    Prawdopodobnie polska firma WB Electronics czyli coś z rodziny FONET.
SKO w wieży HitFist dostarczany ma być przez firmy Galileo Avionica (kamera
podczerwieni TILDE FC) oraz Kollsman (dzienno-nocny celownik DNRS-288),
przy czym częściowo mają być wytwarzane przez PCO.

Czy wiadomo juz kto bedzie produkowal amunicje dla dzialek?



    Pewnie ZM Mesko.

    REMOV



Mikolaj Machowski - 1 Cze 2004, 14:49

I to _tam_ Abramsy beda stac na przeciw Leclercow i Leopardow,
a wzajemne prowokacje okretow rozgrywac sie beda na Zatoce
Meksykanskiej i Morzu Karaibskim.

;-)



A pośrodku będą stali Chińczycy i pobierali opłaty za przejście kanału
panamskiego :)

m.



Agent Orange - 1 Cze 2004, 14:54

Doceniam, doceniam, wiem, ze beda scinac i usilowac konsumowac,

pisze Michal o linii podzialu w Am Pd. Ale wiekszego zagrozenia upatruje
w Chinach i chyba slusznie, bo widze, ze wiele osob mysli podobnie.

pozdrawiam

Andrzej



wszystko się rozbija o przepływ pieniędzy i inwestycje... jeżeli nie będzie
kasy i inwestycji w ameryce płd, to będzie bida... chiny są o tyle
nieprzewidywalne, że są same jednym wielkim rynkiem i nie wiadomo w którym
kierunku sprawy się potoczą. Czytałem ostatnio artykuły nt. technologii IT
i ich wdrażania. Pomijając fakt, że swoje siedziby i fabryki przenoszą
wielkie korporacje, to powstają nowe odpowiedniki - tzw. chińszczyzna.
Dajmy na to przemysł teleinformatyczny i jechanie na kradzionych
technologiach. Zagrożenie jest o tyle poważne, że nie da się od chińczyków
wyegzekwować respektowania praw dot. patentów. Dlatego realnie nie muszą
wydawać kasy na laboratoria itp. bo kopiują! I nie myślę tutaj o banalnych
procesorach itp. gównach dla graczy i serwerów przemysłowych. Raczej o
komponenty do dopiero wdrażanych technologii... rynek zbytu na to jest nie
tylko w UE, ale w Azji, na bliskim wschodzie itd. ... to taka biedacka
analiza na chybcika, ale widać wszystko rozwala się o KAPITAŁ (ech, ten
Marks) ;0
pzdr
p.s.
ja na ścianie mam szabelkę - tak pro forma... co to by się jakiś chętny na
ścinanko chciał załapać ;)



mic...@alpha.net.pl - 1 Cze 2004, 15:28

| To stereotyp.
Byc moze, ale miejscowi strasznie w niego wierza. Dlatego ciezkich
czolgow tam raczej nie uswiadczysz, jedynie lekkie,



Ty, czekaj, cos ciekawego mi sie wygooglalo.
Podobno problem nie tyle polega na blocie, co na wytrzymalosci
mostow, plus - wymaganie maksymalnej szerokosci, do ok
3.2 metra, wymog dla transportu kolejowego.

Masa Osorio, 40900 kg, wedlug tego co mi Google wyrzucil.
(Swoja droga - zdziwilem sie ze tak duzo...)

Z ciekawosci zreszta pogooglalem na temat naciskow jednostkowych:
Popatrzmy na nacisk na podloze [kg/cm2]

Osorio EE-T1:   0.85 - brazylijski, jak wiadomo.

Inne czolgi:

T-90      0.88
M1A1   0.93
Leopard-2     0.85
Challenger-2    0.97
Leclerc     0.95

Wyglada na to, ze taki, ciezki przeciez Leo-2
ma nacisk gdzies taki jak te lekkie czolgi z Brazylii, wiec podobnie
po blocie by jezdzil.
:-\

P.S:
PT-91 Twardy: 0.91 - 0.94 km/cm2

Zrodla:
http://www.fprado.com/armorsite/EE-T1-Osorio.htm
http://www.indiadefence.com/T-90.htm



REMOV - 1 Cze 2004, 16:05

Podobno problem nie tyle polega na blocie, co na wytrzymalosci
mostow, plus - wymaganie maksymalnej szerokosci, do ok
3.2 metra, wymog dla transportu kolejowego.



    Oj, bez przesady, przecież z tym błotem to nie mówiłem na poważnie.
Poza tym - jakieś tam siły pancerne w okolicy są - 91 czołgów M60A3 TTS (56
ton) w Brazylii (poleasingowe można rzec), 87 Leopardów 1A1 (używanych,
belgijskich). Po prostu nie jest to mimo wszystko dobry teren dla
wykorzystania czołgów podstawowych, ale na siłę to wszystko można.

Masa Osorio, 40900 kg, wedlug tego co mi Google wyrzucil.



    Waży nawet więcej, bo 43 tony (EE-T1), a Brazylijczycy mają ich mniej
niż Ty palców u jednej ręki :o)

ma nacisk gdzies taki jak te lekkie czolgi z Brazylii,



    Ekhm... EE-T1 to nie jest czołg lekki :o)

http://www.fprado.com/armorsite/EE-T1-Osorio.htm



    Przeczytaj jeszcze raz ile ten EE-T1 waży :o)

    REMOV

PS. A tak przy okazji, znalazłem coś takiego:
http://www.laka.org/teksten/Vu/where-how-much-01/main.html
M60 eskportowane na cały świat - nawet Sudan ma ich... 20 :o)



Mikolaj Machowski - 1 Cze 2004, 17:42


| Doceniam, doceniam, wiem, ze beda scinac i usilowac konsumowac,

| pisze Michal o linii podzialu w Am Pd. Ale wiekszego zagrozenia upatruje
| w Chinach i chyba slusznie, bo widze, ze wiele osob mysli podobnie.
| pozdrawiam
| Andrzej

wszystko się rozbija o przepływ pieniędzy i inwestycje... jeżeli nie będzie
kasy i inwestycji w ameryce płd, to będzie bida... chiny są o tyle
nieprzewidywalne, że są same jednym wielkim rynkiem i nie wiadomo w którym
kierunku sprawy się potoczą. Czytałem ostatnio artykuły nt. technologii IT
i ich wdrażania. Pomijając fakt, że swoje siedziby i fabryki przenoszą
wielkie korporacje, to powstają nowe odpowiedniki - tzw. chińszczyzna.
Dajmy na to przemysł teleinformatyczny i jechanie na kradzionych
technologiach. Zagrożenie jest o tyle poważne, że nie da się od chińczyków
wyegzekwować respektowania praw dot. patentów. Dlatego realnie nie muszą
wydawać kasy na laboratoria itp. bo kopiują!



I tu się mylisz. Chińczycy ciężko pracują by wytworzyć całkowicie własne
technologie wolne od zachodnich patentów. Wychodzi im to na razie
średnio, ale w dłuższej perspektywie to oni będą się śmiać.

m.

ps. Mam szablę piechoty IIRP pod łóżkiem :)



Agent Orange - 1 Cze 2004, 17:56

I tu się mylisz. Chińczycy ciężko pracują by wytworzyć całkowicie własne
technologie wolne od zachodnich patentów. Wychodzi im to na razie
średnio, ale w dłuższej perspektywie to oni będą się śmiać.

m.

ps. Mam szablę piechoty IIRP pod łóżkiem :)



pod łóżkiem? kolega kolegi śpi na szablach :D a do pokoju nie można wejść,
bo się walają różne zabawki :D Co do patentów, to co ja mogę powiedzieć -
powtarzam jak małpa to, co wyczytałem. Ale szpiegostwo przemysłowe uchodzi
im na sucho... co do śmiechu, to rzeczywiście będzie donośny...



AdAm - 1 Cze 2004, 18:07

[...po przeczytaniu pociąłem trochę...]

| Chcesz sobie Andreas odebrać prawa pomstowania na okrutnych
amerykańskich
| okupantów? Czy chcesz stać sie śmiesznym hipokrytą?

Ja potepiam polityke Amerykanska za zbrodnie wojenne, za lamanie prawa
miedzynarodowego i tym podobne rzeczy, nigdy nie twierdzilem, ze
polityka USA jest amoralna, bo to nie ma sensu, kazda polityka taka
jest. Tylko jezeli ktos lamie prawo, morduje cywilow, to trzeba go
potepiac, zreszta o tym dalej.



Jasne, ale tylko jak robią to Amerykanie, bo te same postępki w wykonaniu
Rosjan i Chińczyków nie nazwiemy zbrodniami i zresztą generalnie przymykamy
na nie oczy Panie Andrzeju bo tak nam to sie opłaca finansowo, czyz nie?

Nawet jezeli jestesmy chwilowym lokajem USA, to i tak mozemy je potepiac
i nei stoi to na przeszkodzie, zeby obecny rzad kontynuowal polityke
wciskania sie w tylek USA tak, ze tylko stopy wystaja. Tak samo w
przypadku sojuszu z Francja i Niemcami, czy powrotu do scisle
europejskiego kierunku naszej polityki zagranicznej - nic nie stoi na
przeszkodzie, zeby krytykowac te panstwa.



Prowadząc jednocześnie polityke wciskania się w tyłek Francji i Niemcom?
Trzymanie bowiem z tymi krajami to juz nie będzie postawa lokaja tylko
sojusz równych? Takich równych, że ci bardziej równi pozwalają sobie
strofować innych, tych mniej równych.

My nie osiagniemy nigdy stanu "bialej polityki", zawsze bedzie ona w
pewnym stopniu uwalana kalem. To, ze popieramy kraj, ktory morduje ludzi
w imie swoich interesow nie ma zbyt wiele do rzeczy, chodzi o to, ze
popieramy go wbrew wlasnym interesom, nie mamy z tego poparcia zadnych
korzysci i nie bedziemy mieli.



W takim razie rozumiem, że w hipotetycznej sytuacji, gdyby Polska za udział
w sojuszu z USA otrzymała w zamian niebotyczne góry złota, to nagle nie
wiedzieć czemu zabici w wyniku amerykańskich działań iraccy cywile nie
byliby tym, czym dla ciebie są w chwili obecnej, czyli ofiarami zbrodni
okrutnego okupanta. Ich śmierć byłaby wtedy bowiem dla Polski ceną naszego
sukcesu, a cała tak krytykowana przez ciebie okupacja Iraku stałaby się
operacją prowadzona w interesie naszego kraju i wobec tego nie podlegająca
ocenie moralnej a jedynie ekonomicznej?
Aaaa, znaczy jednak kwestia tego, kto kogo i jak morduje nie powinna mieć
znaczenia przy wyborze sojusznika, bo liczy się tylko co my na takiej
działalności możemy zyskać?

Mialo byc tak - USA zaprowadza lad w Iraku i wyrosna na ultramocarstwo a
my bedziemy jego psem lancuchowym na Europe, zrobimy tutaj sojusz
panslowianski, postawimy banki, przez ktore Zydzi zainwestuja w ten
konkurencyjny dla starej Europy region nowych czlonkow i zrobia sobie
ekstra zaplecze. Tak to mialo wygladac, nie udalo sie. Byl moment, w
ktorym mozna bylo sie z tego wycofac, tak jak genijalnie wprost
postapila Hiszpania i nie poniesc duzych kosztow, ale sie dr Kwasniewski
na to nie zdecydowal tylko pierniczyl cos o dziadach, ojcach i
sztandarach (jakby mial do tego jakiekolwiek prawo).



Hiszpania tak zyskała na pozycji w Europie, że już ja cisną inne europejskie
kamraty by czym prędzej wysyłała swe wojska do Afganistanu, tak jak
zapowiadała. Widać, nie tylko terroryści nauki z zamachów w Madrycie
pobrali, a i Europa sie nauczyła, jak Hiszpanię traktowac należy.

[...]

Polityka Europy jest taka, ze pozwala na duze zblizenie sie z Bliskim
Wschodem i zdobycie tam trwalych przyczolkow, tradycja Europy _x_
nienawisc do USA pozwala sadzic, ze Niebieskie Helmy zostana tam inaczej
przyjete niz USA i ze uda sie zaprowadzic taki lad w Iraku, jakiego
zycza sobie irakijczycy.



Irakijczycy, przynajmniej ci agresywnie nastawieni do wojsk koalicji życzą
sobie przede wszystkim ładu zaprowadzonego ich własnymi rękami. Tych
agresywniejszych nie interesuje czy obcy ma na łbie hełm niebieski czy nie,
bo jest i będzie postrzegany zawsze jako obcy. Owszem, moim zdaniem ONZ w
Iraku może cos pomóc, ale nie oczekuję cudu.

Polska miala jak najlepsze tradycje orientalne -zawsze postrzegano nas
tam najlepiej, znacznie lepiej od Niemcow, a juz na pewno od Frnacuzow.
Mozemy tam sobie jeszcze spokojnie wrocic i odzyskac pieniadze, ktore
utopilismy popierajca te utopijna linie polityki USA, teraz siedzimy tam
i stajemy sie w coraz wiekszym stopniu okupantem, na AlJazeerze
opowiadaja, jak to wespol z Amerykanami wsadzalismy latarki w irackie
tylki, tracimy z dnia na dzien i to tracimy cos jest nieprzeliczalne.
Obecna polityka kazdego dnia oddala nas od Europy w kierunku politycznej
izolacji, bo USA wcale nie bedziemy potrzebni, jak przegrai sie z Europa
dogada.



Oddalamy sie od Europy? No to warto wskazac od jakiejbo przeciez nie od Wlk.
Brytanii, Włoch, Holandii, Danii, Czech i innych mniejszych państw
trworzących nasz kontynent?

| W
| Chinach toczy sie walka o rynki, Chinczycy sie nam moga jeszcze do
| innych rzeczy przydac, ale przede wszystkim chodzi o rynki. Takze masz

z
| Chinami - ale chodzilo mi o pokazanie tego, ze Brytyjczycy maja bardzo
| luzne zwiazki z Europa.

| I chwała im za to, że nie myślą babrać sie w gównie i nie sprzedają
swych
| wartości niczym inni politycy lekkich obyczajów.

Brytyjczycy nie ubabrani w gownie???? :DDD Adamie, prosze cie, ja mam
zajady. Oni sa jak Golem, tylko ulepieni z gowna w czasie II wojny
swiatowej :D a moze i wczesniej...



No, ale przjmując twój sposób rozumowania, ubabrali się realizując politykę
zgodną z interesem swojego kraju, a to, jak sam twierdzisz, jest
dopuszczalne, bo przeca Francja i Niemcy tak mogą i jest cacy. Podobnie
Rosja, a i Polskę również chętnie widziałbys w tym gronie.

| Teraz tak trzeba, trzeba zapomniec historyczne animozje i sie z nimi
| zblatowac jaknajscislej, niestety. Bedzie jeszcze czas mysle, zeby
sobie
| przypomniec :) ale jeszcze nie teraz.

| Znaczy, chcesz sprzedać pamięc o masakrze na Placu Tiennam, o zabijanych
| więźniach, o więzionych dysydentach, o masach prześladowanytch ludzi za
| biblijne srebrniki, że się tak wyraż?

Chinczycy to jest diametralnie rozna kultura od naszej, co ty chce w
realiach konfucjanskich zaszczepic szacunek dla praw jednostki, jak u
nich liczy sie na wioski i na poletka ryzu?



Co mnie obchodzi, że facet mordujący innego ma inną kulturę w której taki
postępek to nie morderstwo, tylko ichniejsza tradycja? Czy przez to ten
mordowany cierpi jakoś mniej? Czy ja mam tego nie nazywac morderstwem? Te
wszystkie bzdety o odmiennej kulturze Azjatów i potrzebie akceptacji ich
wybryków to znane i typowe dla kupczących z Chinami cwaniaków alibi na pakt
z diabłem. Ja tego nie kupuję choć rozumiem, że handlować z Chinami trzeba
dla własnych korzyści, ale to nie znaczy, że to wymaga przeinaczania
rzeczywistości.
Znowu można walnąc przykład z Amerykanami - a może oni też mają taka
kulturę, która wymusza bombardowanie weselisk w przeróżnych obcych krajach i
co wtedy?
Każdy może sobie powiedzieć, że czyniąc jakąs zbrodnię na swoim terenie może
to robic bo to taka jego tradycja i wara innym od tego.
Moim zdaniem pojęcie zbrodni jest uniwersalne tak jak uniwersalne sa prawa
człowieka i tyle.

[...] Plac Tienancostam to jest ich wewnetrzna sprawa a oskarzanie
Chin jest calkowicie bez sensu, bo jest z gory skazane na niepowodzenie
i tylko stawia nas w opozycji utrudniajac podjecie wspolpracy.



Niezłe. Wewnętrzna sprawa - kolejny znany slogan, bzdurny moim zdaniem.
Obozy koncentracyjne i ludobójstwo na Żydach przed 1939 w Niemczech to też
były jak rozumiem wewnętrzne sprawy Niemców, w które nikt nie miał prawa się
wtrącić? Polska pod zaborami podobnie?
Czy jak sąsiad bije żonę to oczywiście uwagi mu nie zwrócisz w obawie o
pogorszenie sie miedzy wami stosunków sąsiedzkich?

W Chinach
i Azji nie da sie zmienic nic w kwestii praw czlowieka, o ile oni samie
nie beda tego chcieli. Klocenie sie z Chinami jest calkowicie wbrew
interesom Europy, do tego nic nie daje i nie da nigdy, poza stratami,
wiec jest bez sensu. Chinczycy sami sobie wywalcza takie prawa, ze jak
rabnie jeden cos drugiemu w pociagu, to nie zatrzymaja calego pociagu w
polu, przeszukaja i znalezionego zlodzieja zastrzela w polu, bo tak tam
sie odbywa wymierzanie sprawiedliwosci, tylko powiedzmy przekarza go na
najblizszej stacji policjii, ale do tego to sobie Chinczyc musza dojzec
sami. Jak sie nie podoba w Chinach nikt nie kaze jezdzic.



A po cholerę mają zmieniac swe prawa i zwyczaje, skoro nikt ich do tego nie
skłoni i nie zmusi, a te co obowiązują obecnie są według nich samych dobre i
pasujące?

p.s. do Chin - przeczytaj Dialogi konfucjanskie, potem mozemy dyskutowac o
prawach
jednostki w Chinach.



Nie interesuje mnie to, w jaki pokrętny i dziwaczny sposób ktoś tam
interpretuje coś co jest uniwersalne dla wszystkich ludzi, niezależnie od
kultury. No chyba, ze udowodnisz mi, ze np. zabijany Chińczyk cierpi mniej
niż zabijany Europejczyk, że cierpienie fizyczne i psychiczne Chińczyka jest
zupełnie czyms innym niz to samo w przypadku Europejczyka.

| Ja w takim razie proponuję opchnąć za pare groszy pamięć o tych
wszystkich
| cywilach zabitych przy okazji działań Amerykanów, za których śmierć tak
| bardzo lubujesz się w oburzaniu na USA. Wszak jak piszesz, na
przypomnienie
| sobie tych niewygodnych faktów przyjdzie czas, kiedyś... może za jakieś
50
| lat? To może juz w ogóle zostawmy to historykom urodzonym w przyszłym
wieku,
| czyż nie? Tak będzie dla nas wygodnie i cacy.

Ja sie nie oburzam na niemoralnosc, tylko na to, ze USA naszym kosztem
lamie



...

więcej »



PAweł - 1 Cze 2004, 19:06


Mikolaj Machowski - 2 Cze 2004, 06:49

pod łóżkiem? kolega kolegi śpi na szablach :D a do pokoju nie można
wejść,
bo się walają różne zabawki :D



Moja jest w takim stanie, że na ścianie nie bardzo można powiesić, ale
czasami się przydaje :)

m.



Bohdan Horst - 2 Cze 2004, 08:17




czy można prosić o nie umieszczanie treści postów w sygnaturce.. ?

pozdrawiam



PAweł - 2 Cze 2004, 09:53


Krzysztof Książek - 2 Cze 2004, 15:46




Zerknij na pl.news.czytniki. Być może coś Ci doradzą, choć
najprawdopodobniej będzie to wywalenie w krzaki OE :-)

Pozdrawiam!
Krzysztof Książek


pozwolenia pomylenia
Rosjanie zamknęli niebo...
SU-39 i sprawa polska
Threads - film BBC 1984
Polowanie na al-Sadra [link, pl]
Najlepsze filmy wojenne
Sistani wezwal do marszu na Nadzaf
Rocznica bezsensownej rzezi
OT Al kaida obalila rzad ? ( link , pol )
Slyszeliscie?
Dwie akcje (Re: Amerykanie zabierają ciała żołnierzy?)
Konkurs - bylo Zrodla
(prasa) SU27 crash
Gi-e zatlukli rannego Zarkawiego ? ( link , ang )
Kto tu, kurwa, rządzi? KURWA, MY!
Skupisko wiadomości z grup dyskusyjnych || Index
Linki,